RSS
piątek, 25 maja 2018

1.Wiele już padło bezmyślnych słów niezwykle lekko wypowiedzianych przez polityków rządzącej partii (S. Karczewski, K. Pawłowicz – szczególnie ta ostatnia dała popis swojego chamstwa, pogardy i braku choćby mikroskopijnych śladów empatii) w odniesieniu do protestujących w sejmie osób niepełnosprawnych i ich opiekunów. Zapewne jeszcze niejedną głupią rzecz powiedzą, zanim pójdą po rozum do głowy i zreflektują się, że brną w ślepy zaułek.

Dowodem na moje słowa jest to, co wydarzyło się wczoraj w sejmie, gdzie straż sejmowa, przy użyciu siły, uniemożliwiła protestującym kobietom wywieszenie przez okno baneru, który miał zwrócić uwagę mediów zachodnich na ich sytuację. Niestety, interwencja strażników była tak niezwykle żenująca, że aż przykro było na to patrzeć.

Żeby jednak swoje stanowisko jakoś uzasadnić bezduszni politycy rządzącej partii mówią, że oni postulaty możliwe do spełnienia zrealizowali i że protest ma ewidentnie charakter polityczny, to znaczy, że jest sterowany przez opozycję. To oczywiście bzdura, i to piramidalna! Ale żeby nie być gołosłownym, powiem tak: A jaki ten protest ma mieć charakter skoro odbywa się w miejscu, które stanowi centrum powstawania polityki, na dodatek polityki fatalnej, nikczemnej i upadlającej większą część narodu, hm? Poza tym, tak naprawdę, stosunek rządzących do osób niepełnosprawnych, to jedynie wierzchołek tej koszmarnej góry!

2.Dlaczego służba zdrowia wygląda jak wygląda, czyli dlaczego jest potwornie chora? To proste: dlatego, że jej przedstawiciele, czyli sami lekarze, nie są najzdrowsi. Wystarczy im się przyjrzeć – z pewnością nie są chodzącą reklamą zdrowego życia! Poza tym jest jeszcze jeden słaby punkt tego systemu: mam nieodparte wrażenie, że nas – pacjentów próbuje się, co prawda, wysyłać do lekarza, ale nie pierwszego, lecz ostatniego kontaktu! To oczywiście z pozycji Służby Zdrowia jest i logiczne, i korzystne dla niej samej, jednak dla nas już niekoniecznie.

3.Kiedyś napisałem tutaj, że bogactwo, materialne bogactwo jednych, zawiera w sobie coś szalenie nieprzyzwoitego, mianowicie – ubóstwo innych. Dzisiaj dodałbym do tych słów jeszcze, że bogactwo nie ma oczu. Nierzadko też serca.  Jeżeli bogaci uważają inaczej, nie dostrzegając żadnych zagrożeń dla siebie związanych z bardzo głębokim podziałem majętności, to znaczy, że niewiele rozumieją z otaczającej nas rzeczywistości: ustawiczna bowiem chęć pomnażania swojego majątku, niestety, ale niezwykle szczelnie zasłoniła wszystkie okna, przez które bogaci patrzą na otaczający ich świat. Taka postawa przypomina złodzieja, który kradnie do tego momentu, aż wpadnie w ręce policji. Jakby coś go gnało do przodu i nakazywało robić to dalej; jakby nie mógł powiedzieć sobie w pewnym momencie: Koniec. Dosyć! Teraz żyję z tego, co ukradłem. Wygodnie i bezstresowo. Nie, on musi kraść dalej! Jakby się od tego procederu wręcz chorobliwie uzależnił, jakby nie był jeszcze syty. Dlatego z reguły wszystkie tego typu historie kończą się podobnie: wcześniej czy później złodziej wpada i zwyczajnie idzie siedzieć.

Mam wrażenie graniczące jednak z pewnością, że z bogatymi ludźmi jest podobnie. Tyle że oni, jeżeli prowadzą uczciwie swój biznes, nie wpadają i nie idą do więzienia, ich czekać może jedynie konflikt w wyniku niezadowolenia pracowników w postaci strajku czy masowych odejść. A gdy taka reakcja staje się narzędziem niewystarczającym, niezadowolenie protestujących siłą rzeczy przenosi się na ulice.

Ciekawe, kiedy u nas ulice zapełnią się niezadowolonymi i sfrustrowanymi ludźmi?

25.05.2018 r.

08:41, adelmelua
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 maja 2018

Kiedyś już to mówiłem, ale powtórzę raz jeszcze: jestem wdzięczny Prawu i Sprawiedliwości za jedno – że po ich fatalnych dla Polski rządach nie będzie powrotu do tego, co było wcześniej, przed poprzednimi wyborami; że tym razem nie będzie koleżeńskiego wybaczania błędów popełnionych przez poprzedników, przyjacielskich poklepywań po plecach, uśmieszków i pozowania do wspólnych selfie. Teraz, dzięki właśnie takim a nie innym rządom ludzi o ciemnych duszach i nie mniej brunatnych sercach, traktowaniu posłów innych ugrupowań z pogardą i niezasłużoną wyższością, nastąpi w końcu rozliczenie poprzedników przez nową ekipę dochodzącą do władzy, jakakolwiek by ona nie była i jakiejkolwiek opcji politycznej by nie reprezentowała. Więcej – mam nadzieję – a chcę mieć pewność! – że od tej właśnie chwili będzie to niejako obowiązkowym rytuałem!

Nie może być bowiem tak, że każdy z nas, wykonując swoje obowiązki pracownicze, robi to rzetelnie i najlepiej jak potrafi, za co bierze pełną odpowiedzialność, podczas gdy politycy – owi panowie naszego życia!, bez względu swoje najgorsze choćby dla nas decyzje, lub też ich brak, pozostają bezkarni. Tym bardziej że nasze decyzje, tak naprawdę, nie skutkują tak jak decyzje rządzących, ponieważ mają zasięg niezwykle ograniczony – dotyczą bowiem tylko nas, grona rodziny czy bliskich znajomych. Podczas gdy decyzje polityków wpływają tak naprawdę bezpośrednio na życie milionów ludzi, bo przecież całego społeczeństwa.

Tak, za to jestem PiS-owi niezmiernie wdzięczny! To natomiast, za co ich nie cierpię, to przede wszystkim za dewastację państwa prawa. Dewastację, która jest w zasadzie konsekwencją całej ich podłej działalności, polegającej na ograniczaniu wolności, łamaniu prawa i konstytucji, ubezwłasnowolnieniu Trybunału Konstytucyjnego, podporządkowaniu sobie KRS-u i Sądu Najwyższego, a także wszelkich służb mundurowych, począwszy od policji, poprzez ABW, CBA, a skoczywszy na CBOŚ. A wszystko to podlane fałszywą bogobojnością! Na szczęście nic nie trwa wiecznie – oprócz zmienności naturalnie, więc i oni zostaną wkrótce zmienieni. A wówczas nadejdzie czas naturalnych rozliczeń.

Bo nie może być tak, że do władzy dochodzi jakaś partia, która wyciąga z ludzi najpodlejsze instynkty, opiera swoją działalność na wzajemnym szczuciu na siebie obywateli, kłamstwie, bucie, służalczości i donosicielstwie, nieufności i chęci kontrolowania wszystkiego i wszystkich, i jeszcze za to w ogóle prawnie nie odpowiada! Więcej – nie może być bezkarna również dlatego, a może przede wszystkim, że sieje pogardę dla państwa i jego instytucji prawnych!

Dawniej, za tzw. przysłowiowej komuny było tak, że państwa się nie szanowało, nie utożsamiało się z nim do końca, ponieważ nie było ono niezależne, wolne, nasze. I jest to prawda, z którą, co prawda, można polemizować, ale i tak znajdziemy znacznie więcej argumentów za wyżej postawioną diagnozą, niż przeciw. To, że po dojściu do władzy Prawa i Sprawiedliwości mamy do czynienia z restytucją tamtego myślenia o państwie, to również niepodważalna prawda. Bierze się to oczywiście z techniki sprawowania swoich rządów przez PiS, która polega na łamaniu Konstytucji, uchwalaniu niedemokratycznego prawa i nieliczenia się z nim. Tyle że w odróżnieniu do czasów komunizmu dzisiaj jest to o tyle bardziej niebezpieczne, że dotyczy państwa niepodległego i suwerennego. Więc jeżeli robimy coś przeciw temu państwu, to robimy to na własny rachunek i niejako na własną zgubę, jak prawie dwa i pół wieku temu.

Dlatego nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby w przyszłości ludzie odpowiedzialni za taki stan rzeczy nie odpowiedzieli za to. Nie wyobrażam sobie, żeby nie odpowiedzieli za reaktywację najgorszej polskiej cechy – nieufności wobec własnego państwa, nieszanowania go i pogardzania nim.

21.05.2018 r.

18:46, adelmelua
Link Komentarze (2) »
czwartek, 17 maja 2018

1.Powszechnie się uważa, że są tacy, którzy szybciej mówią niż myślą. Nieraz to słyszałem. Z reguły jako właśnie usprawiedliwienie tych, którzy jakoby szybciej wypowiadali pewne słowa niż pomyśleli o tym, co mówią. Ale czy rzeczywiście tak jest, a oni twierdząc tak, mają absolutną rację?

Otóż bzdura kompletna! Oczywiście, prawdą jest, że w tym kontekście ludzie ci w rzeczy samej szukają usprawiedliwienia dla swoich niefortunnych słów, które nieopatrznie wypowiadają. Mówią jednak przy tym właśnie to, co chcą powiedzieć, czyli to, o czym i jak myślą! Prawda bowiem w tym przypadku jest taka, że najpierw, i to zawsze, pojawia się myśl – i to jakakolwiek by ona nie była! – a dopiero potem zostaje ona wyartykułowana. Nigdy na odwrót! Jeżeli coś tutaj nie działa jak należy, to jedynie niedostateczna kontrola tego, co się chce powiedzieć, wynikająca ze zbyt małej ilości czasu na przemyślenie tego, co chce się rzucić w eter. W tym tkwi ambaras całej tej sytuacji – w świadomości, do którego momentu można, że się tak wyrażę, oralnie posunąć. To wszystko.

2. Prawda – czym ona jest? Z całą pewnością nie jest kłamstwem! Naturalnie, nie jest to zbyt odkrywcze. Prawda bowiem okazuje się o wiele bardziej złożona. Jej złożoność polega na tym, że posiada ona wiele twarzy, tzn. ściślej – ujęć. Dzieje się tak, ponieważ nie kto inny jak właśnie my – ludzie, określamy ją i formułujemy. A jako że człowiek jest istotą niezmiernie ułomną, jego postrzeganie rzeczywistych zdarzeń może być naznaczone właśnie fałszem, i to niekoniecznie w wyniku braku dobrej woli, więc nierzadko mamy tym samym do czynienia właśnie z wieloma ujęciami prawdy.

Czym zatem powinna być prawda? Przede wszystkim stanem odpowiadającym obrazowi rzeczywistości – obrazowi niezafałszowanemu, odzwierciedlającemu stan istniejący, postrzegany przez okular obiektywizmu.

Oczywiście tak ujęty temat jest prosty, gdyby tylko  można było zachować obiektywizm. Rzecz w tym, że nie jest to wcale ani łatwe, ani takie proste. Z pewnością byłoby takie, gdyby było ono w jakiś sposób uwarunkowane naturą. Wówczas prawda jawiłaby się nam jako rzecz pewna, niezachwiana. Niestety, nasz mózg jest tak skonstruowany, że nierzadko, niezależnie od nas samych i naszej woli, ulega manipulacji, co skutkuje tym, iż trudno mu w wielu sytuacjach zachować obiektywizm, czysty, że tak powiem, ponad osobisty stosunek. Tym samym możemy mieć, i tak naprawdę mamy, do czynienia właśnie z wieloma ujęciami prawdy. W czym właśnie, tak myślę, tkwi sedno prawdy i jej interpretacji jako stanu istniejącego niezależnie od naszych opisujących ją słów.

17.05.2018 r.

20:16, adelmelua
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 15 maja 2018

Kto by nie chciał żyć w kraju normalnym, w społeczeństwie otwartym, tolerancyjnym, szczęśliwym? Chyba tylko wariat! Niestety, okazuje się, że wariatów w naszym kraju jednak nie brakuje. Pod pojęciem tym rozumiem wszystkich tych, którym sprawiedliwość, uczciwość, tolerancja, demokracja, szacunek dla inności itd., itp. nie odpowiadają. Dlatego my takim społeczeństwem, właśnie normalnym, otwartym nie jesteśmy. Powodów takiego stanu jest mnóstwo, zarówno tych zaistniałych w przeszłości, jak i tych mających swoje solidne umocowanie w teraźniejszości.

S. Mrożek już dawno, bo w 1967 roku zauważył w liście do L. Tyrmanda, że:

Życie polskie (krajowe) polega na dwuznaczności, trój-czwór-wieloznaczności nawet. Polacy mają twarze powykręcane we wszystkie strony, uśmiechają się lewą połową, prawą płaczą, ustami czczą, myślą bluźnią, prawym okiem ronią łzę, lewym mrugają porozumiewawczo, wysuwają energicznie podbródek, a kręcą nosem. Strzygą też uszami, buzię w ciup, albo odwrotnie, wszystko jednocześnie, bo są rozpięci na wielu krzyżach, siedzą na wielu stołkach i leżą na wielu kanapach naraz. Klinicznie to może ciekawe, ale po ludzku nieznośne i dla Polaków samych, i dla otocznia.

Zgadzam się z tą diagnozą w zupełności! Do tego dodałbym jeszcze prymitywny wręcz powierzchowny katolicyzm, oczywiście nie bez wydatnego a niezmiernie szkodliwego udziału Kościoła katolickiego, oraz nasze anarchistyczne wręcz umiłowanie wolności. To wszystko owocuje oczywiście tym, z czym mamy do czynienia w Polsce dzisiaj, łącznie z podziałem, który pogłębił się jeszcze bardziej po katastrofie smoleńskiej.

To jednak nie wszystko, w tym konglomeracie przyczyn obecnego stanu są również niewytłumaczalne i deprawujące przywileje wielu grup, tak społecznych, jak i zawodowych. Zarówno te pisane, jak i nie mające swojego potwierdzenia na papierze, niemniej istniejące, bo niejako głęboko zakodowane w genomie naszego społeczeństwa!

Jakie i czyje to przywileje? To proste: zarówno policji jak i wojska, prokuratorów jak i sędziów, nauczycieli i górników, księży i lekarzy (w przypadku tych dwóch ostatnich grup chodzi właśnie o te przywileje niezapisane), a także polityków różnego szczebla – itd., itp.

Czy zatem w takim kraju może być dobrze? Czy taki kraj może normalnie funkcjonować? Naturalnie nie! A jak jeszcze dodamy do tego młodych emerytów, nie zawsze chorych rencistów, a wszystko to okrasimy nieprzebraną rzeszą jakoby niepełnosprawnych ludzi (orzeczenia z Miejskich Zespołów do Spraw Orzekania o Niepełnosprawności), to obraz stajnie się pełniejszy i czytelniejszy, dlaczego w tym kraju zarówno nie mogło być dawniej, jak i nie może być dzisiaj dobrze, ani dlaczego nie może on być bogaty.

P.S.

To również nie przypadek, że w osiemnastym stuleciu nasz kraj zniknął na prawie półtora stulecia z map Europy i świata, to raczej logiczna konsekwencja naszego narodowego charakteru. Niestety. Stąd też zapewne i przysłowie, które, jak się okazuje, niczego nas nie uczy: Mądry Polak po szkodzie.

15.05.2018 r.

10:32, adelmelua
Link Dodaj komentarz »
piątek, 11 maja 2018

O  literaturze napisałem już tutaj wiele. Dzisiaj dla odmiany będzie parę słów o pisaniu. 

Oczywiście umiejętności pisania uczymy się od najmłodszych lat. Najpierw, jak w puzzlach, składamy literka po literce, tworząc jakiś wyraz. Na razie najprostszy z najprostszych, by wkrótce przejść do rzeczy trudniejszych – zdań złożonych, a następnie do tych złożonych wielokrotnie.

Z takiej konstatacji wynikać może, że pisanie, to takie zwykłe składanie zdań ze znanych nam wyrazów. I oczywiście jest to prawda, tyle tylko, że tak naprawdę, to jedynie jej część. Bo to również takie ich składanie, które ma na celu opowiedzenie jakiejś interesującej, nierzadko uczącej nas czegoś historii. Krótko mówiąc – pisanie, to tylko – i jednocześnie aż – umiejętność ułatwiająca nam życie, bo to możliwość nie tylko komunikowania się z innymi ludźmi i w ogóle ze światem, to również możliwość pogłębiania swojej wiedzy, ustawicznego rozwijania się i swojej wrażliwości. A dzieje się tak, ponieważ pisanie, tak naprawdę, idzie w parze z czytaniem.

Innym stopniem wtajemniczenia, tym wyższym w kontekście posługiwania się słowem pisanym jest pisarstwo, czyli, między innymi, tworzenie literatury. I tutaj sprawa jest o wiele trudniejsza, bowiem sam fakt posiadania przez kogoś umiejętności pisania nie czyni go jeszcze pisarzem. Gdyby bowiem jedno z drugim było tożsame, wówczas mielibyśmy od liku świetnych, wręcz genialnych pisarzy! A tak przecież nie jest. I nie jest tak na nasze szczęście!

Dlaczego piszę – na nasze szczęście? Ponieważ dzięki tej wyjątkowej umiejętności niektórych z nas, potrafimy należycie ocenić piszącego i docenić w odpowiedni sposób jego twórczość. Czy robimy to we właściwym czasie, to już inne zagadnienie, ważne, że tę ich wyjątkowość w końcu dostrzegamy, a następnie w sposób powszechny uznajemy za wyjątkową, czy też wybitną, zasługującą na najwyższe nasze uznanie, szacunek i podziw.

W ten właśnie sposób rodzi się klasyka!

P.S.

W ostatnim czasie czytam dwie lektury równolegle. Pierwsza, to Trumana Capote Portrety i obserwacje. Eseje, druga – to korespondencja pomiędzy S. Mrożkiem i L. Tyrmandem zatytułowana W emigracyjnym labiryncie. Listy 1965-1982. Dlatego jako dodatek przytoczę na koniec słowa tego pierwszego, odnoszące się właśnie do pisarstwa – jego pisarstwa:

Nie wiem, co wiesz o swoim pisarstwie, jako „tym”. Ja niestety nie jestem rasowym, czystym pisarzem. Tacy spełniali się w tym. Mann, Dostojewski, Faulkner. Pisali, jak oddychali. Ja nie mam tego talentu, który ogarnia całą osobowość, nie jestem tym, który się spełnia w pisaniu. Przekleństwo na moją głowę. Moje pisanie to za krótka kołdra, spod której zawsze wystaje mi albo głowa, albo nogi. Ulgą są te chwile, w której wystają nogi. Ostatnio wystaje mi głowa.

11.05.2018 r.

10:47, adelmelua
Link Dodaj komentarz »
sobota, 05 maja 2018

Brzydzą mnie wszelkie postawy życiowe, które w swojej nazwie zawierają złowieszczy izm: antysemityzm, faszyzm, komunizm, nacjonalizm, rasizm, szowinizm, mizoginizm itd., itp. Tym samym, co zrozumiałe i logiczne, nie przepadam za tymi, którzy takie postawy życiowe wyznają i popierają.

Niestety, w ostatnich latach, szczególnie w dwóch ostatnich latach, daje się zauważyć wzrastającą liczbę tych, którzy taką nieprzychylną postawę wobec drugiego człowieka ochoczo uzewnętrzniają. I to niezależnie od wykształcenia, stanu posiadania, wyznawanej religii, czy wykonywanego zawodu. Tak samo bowiem skażony jest nią zwykły robotnik, jak i, niestety, policjant, prokurator czy ksiądz, żeby nie wymieniać tutaj innych, a których jest wcale niemało.

Dlatego w związku z tym mam pewien pomysł: jako że ludzi o tak negatywnym podejściu do drugiego człowieka jest sporo, proponuję, aby rządy, na razie np. państw UE, wykroiły ze swoich terytoriów skrawek ziemi, na którym mogliby osiąść ci wszyscy idioci, którzy tak chętnie i ochoczo wywijają sztandarem nienawiści w odniesieniu do Żydów, islamistów, Azjatów, homoseksualistów, Cyganów, czarnoskórych, słowem – do wszystkich obcych sobie pod każdym względem ludzi. Myślę, że gdyby wszyscy oni spotkali się w jednym miejscu – tym wymarzonym, bo idealnym, pozbawionym niewłaściwego, bo obcego im mentalnie i ideowo elementu, wówczas osiągnęliby może to, o czym odwiecznie marzą – szczęście absolutne. Krótko mówiąc – wyśnioną ojczyznę! Ziemski raj, gdzie nikt by ich nie drażnił i nie prowokował swoim istnieniem, a kultura danego państwa pozbawiona napływowego, obcego elementu kwitłaby niepomiernie.

Po co w końcu krzyczeć: Polska dla Polaków, czy Francja dla Francuzów, a Niemcy dla Niemców, kiedy można nie krzyczeć, a jedynie spokojnie mówić: jesteśmy u siebie, we własnej chałupie, gdzie nie ma obcych nam ideowo, mentalnie i narodowościowo ludzi. Jesteśmy tylko my – panowie tego świata! White Power! Blood and Honour! Duma i Nowoczesność, itd., itp. A Poza tym Bóg jest biały i jest po naszej stronie. To oczywista oczywistość!

05.05.2018 r.

14:47, adelmelua
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 30 kwietnia 2018

1.Są tacy, którzy mi zarzucają, że jestem leń, nicpoń i że w ogóle nic nie robię. Słowem – jestem jakoby sybarytą, czy też hedonistą – co na jedno zresztą wychodzi. Jakkolwiek jednak jest ja krytykom mojej skromnej osoby odpowiadam krótko w ten oto sposób: Kto się nie myli? Oczywiście ten, który nic nie robi. A ja, jako że nie lubię się mylić – bo od częstego mylenia się można stać się pomylonym – więc nic nie robię. W ten sposób koło się zamyka, a ja, jak widać z powyższego przykładu, niewiele mogę tutaj zmienić. Poza tym nie chcę tego robić – z taką postawą jest mi i dobrze, i wygodnie.

2.Ludzie, jak wiadomo, są niezmiernie różni. Różni ich wiele: wygląd, inteligencja, zdolności, kolor skóry, światopogląd, empatia itd., itp., krótko mówiąc – wszystkie wyżej wymienione, jak i nie wymienione tutaj cechy skutkują jednym: podziałem. Nasza różnorodność bowiem nie jest niczym innym, jak właśnie tym, co nas dzieli. Nieraz bardzo głęboko, a nierzadko na całe życie. Stąd i nasze podziały i takie a nie inne funkcjonowanie społeczeństw.

3.Idiotów, oczywiście, nie brakuje nigdzie. Są więc również i w różnego rodzaju organizacjach. Ostatnio dało się ich zauważyć w Assisi Pax International – stowarzyszeniu, które inspirując się działalnością św. Franciszka od lat 80-tych przyznaje wyróżnienie nazywane Złotą Palmą. W tym roku owo wyróżnienie ma otrzymać Wowka P., czyli międzynarodowy gangster polityczny, a na swoim podwórku prezydent Rosji.

Muszę przyznać, że honorować w ten sposób człowieka, który ma krew na rękach, to iście szatański pomysł. Nie myślę jednak, żeby powstał w łonie tej organizacji, szybciej na Kremlu. A jako że tam nigdy nie brakowało fachowców od propagandy, więc udało im się przeprowadzić ten projekt po swojemu, czyli że został on wyeksponowany przez Assisi Pax International jako własny, co następnie ogłoszono całemu światu. W ten sposób Wowka P. urósł nie tylko w oczach swoich obywateli do roli superbohatera, ale również w oczach opinii publicznej „zgniłego” Zachodu jego wizerunek zapewne sporo zyskał. Niewykluczone nawet, że dzięki temu stanie się on dużo przychylniejszy. Cieplejszy.

Jakkolwiek jest, mamy kolejny absurd: po pokojowym Noblu dla B. Obamy, który dostał go awansem w momencie gdy jeszcze nic nie zrobił dla światowego pokoju, tym razem serwuje się nam jawną kpinę nie tylko z ludzkiego rozsądku, ale w ogóle z ludzkiej sprawiedliwości i przyzwoitości. W myśl zasady, że ważny jest efekt końcowy, ten wizualny, a ten jest niezwykle korzystny dla Wowki Szczurka – gloria sprawiedliwego męża stanu!

Kto teraz w tak zbudowanym kontekście politycznym odważy się na jego krytykę? Kto mu zarzuci inspirację zabójstw Litwinienki, Politkowskiej, Bierezowskiego i wielu, wielu innych? Chyba tylko szaleniec!

Ja, tak się składa, nim jestem, więc u mnie nic się nie zmienia w ocenie tego politycznego bandziora. Dla mnie on był, jest i pozostanie gangsterem w białych rękawiczkach, który morduje niewygodnych oponentów rękoma innych. W ten sposób wrzeciono przemocy państwowej nadal niezachwianie się kręci ku uciesze zresztą satrapów.

Gdyby to ode mnie zależało bardzo chętnie przyznałbym własne wyróżnienie ludziom z ww. stowarzyszenia, byłaby to  Złota Palma dla idiotów!

30.04.2018 r.

11:57, adelmelua
Link Dodaj komentarz »
środa, 25 kwietnia 2018

Prawda jest taka, że mimo genetycznie wrodzonego optymizmu nierzadko jestem sfrustrowany działalnością naszego państwa, między innymi przez totalny brak ochrony swoich obywateli przed różnego rodzaju nieuczciwością (parabanki), czy też zbyt częstą niekompetencją i cwaniactwem państwowych urzędników, z którymi, koniec końców, mamy w zasadzie do czynienia na co dzień.

Ten brak ochrony ze strony państwa przypomina mi wypisz wymaluj fatalnie działający system prawny: ktoś zabija kogoś nożem, z broni palnej, tasakiem, przy użyciu siekiery czy też jakiegokolwiek innego narzędzia i dostaje wysoki wymiar kary – z reguły kilkanaście lub kilkadziesiąt lat; z kolei ktoś, kto zabije jedną, dwie, czy nawet więcej osób, ale zrobi to na ulicy przy użyciu na przykład samochodu, zagrożony jest karą znacznie niższą. Tak jakby bardziej liczyło się narzędzie zbrodni, a nie sam czyn! Ot, taka pokrętna logika polskiej sprawiedliwości, żeby nie powiedzieć logika bezmiaru polskiej niesprawiedliwości!

Wielu moich rodaków i rodaczek głosując na Prawo i Sprawiedliwość miało nadzieję, że ekipa ta, gdy przejmie w Polsce władzę, wiele zmieni w ich życiu na lepsze. I oczywiście zmienia. Najwięcej jednak w swoim i partii życiu. W myśl zresztą, skądinąd prawdziwego i królującego w naszym życiu coraz bardziej i widoczniej powiedzenia: kasa, Misiu, kasa.

Tak więc, dzięki właśnie populistycznej retoryce Prawo i Sprawiedliwość osiągnęło swój cel: zdobyło władzę! Potem zrobiło to, co zapowiadało, czyli przejechało się walcem po polskiej demokracji, tłumacząc wszem i wobec, że robi to oczywiście dla dobra Polek i Polaków. Nieważne że sądy, prokuratura czy policja dzięki ich pseudoreformie nie pracują wcale lepiej, sprawniej, szybciej, istotne, że te dwa ostatnie działy wymiaru sprawiedliwości są politycznie podporządkowane Prawu i Sprawiedliwości! Jedyna nadzieja w tej sytuacji dla nas, obywateli, jest taka, że trzeci filar tego triumwiratu, czyli sądy, nie ulegną presji władzy i zachowają niezbędną niezależność.

Dlatego dla mnie osobiście to, co się wydarzyło i wydarza nadal, to przede wszystkim igrzyska. Od ponad dwóch lat mamy do czynienia właśnie z nimi; ale nie z gatunku tych beztroskich, sielskich i anielskich, gdzie człowiek raduje się z rewelacyjnych wręcz osiągnięć jej uczestników, w tym przypadku mamy do czynienia z igrzyskami śmierci. Na szczęście nie śmierci fizycznej, niemniej jednak śmierci w wymiarze społecznym –  śmierci demokracji: z jednej bowiem strony mamy rozdawnictwo chleba dla maluczkich w postaci różnego rodzaju dotacji z budżetu państwa, z drugiej jednak doświadczamy totalnej władzy rządzących, która nie znosi sprzeciwu i obliczona jest na lata bezkarnego trwania przy korycie. W myśl poniższego zresztą hasła, które zdaje się lansować partia władzy, a które można wyraźnie usłyszeć, gdy uważnie się wsłuchać w słowa jej przedstawicieli:

Jesteśmy jednością, jesteśmy jednym głosem – pisogłosem!

26.04.2018 r.

09:38, adelmelua
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Pan Zbiszek, jako typowy chrześcijanin, wybaczający i kochający  nawet swoich wrogów, w tym przypadku wrogów politycznych, zadbał o prezent urodzinowy dla byłego premiera D. Tuska: upichcił mu dzień po nich przesłuchanie w prokuraturze! Zapewne wyznaczyłby je na wczoraj, tyle tylko, że wypadła niedziela i z przyczyn obiektywnych nie można było tego zrobić.

Przypomina mi się taki moment w polskim sejmie: do D. Tuska podchodzi poseł Kłamczyński i mówi, żeby ten nie wierzył, że on jakoby ziajał do niego nienawiścią! Po tym oświadczeniu w polskim parlamencie zrobiło się niezwykle sympatycznie – były uśmiechy i, co naturalne, również oklaski.

Oczywiście, wszyscy powszechnie wiedzą, że pan Prezes to chodzące źródło nieograniczonej miłości, więc w zasadzie można się było spodziewać takiej zagrywki: ten bowiem, jako że ma w swoim życiowym dorobku bycie aktorem, tym razem również odegrał rolę, która wypadła wyśmienicie. Miał zresztą dobry wzór: podobną scenkę odegrał swego czasu A. Kwaśniewski, który z rozmysłem spóźnił się do studia telewizyjnego na debatę, gdzie od godziny czekał na niego urzędujący wówczas prezydent L. Wałęsa, po czym, jak gdyby nigdy nic podszedł do tego ostatniego i dolał oliwy do ognia, chcąc się z nim przywitać, co nie było przewidziane w programie. Oba zdarzenia mają jedną cechę wspólną: polityczną premedytację obliczoną na wyprowadzenie przeciwnika z równowagi i zyskanie punktów u potencjalnych wyborców. Zarówno w jednym, jak i drugim przypadku można powiedzieć, że cel został osiągnięty.

Dlatego taki właśnie sposób działania ludzi z PiS-u, jaki dzisiaj realizuje pan Zbiszek, w żaden sposób mnie nie dziwi i nie zaskakuje. Jak bowiem widać od dwóch lat dzisiejsi władcy Polski są bardzo pojętnymi uczniami komunistów. Do tego stopnia, że w zasadzie w wielu politycznych rozwiązaniach, szczególnie tych obliczonych na tani poklask, prześcignęli nawet naszych czerwonych braci!

Tyle tylko, że jak nie powinno się chwalić dnia przed zachodem słońca, tak i w tym przypadku, myślę, pisowcy ulegli złudzeniu, co powoduje, że tkwią w błędzie: D. Tusk zamiast tracić, w oczach społeczeństwa zyskuje. Tym samym ci, którzy dzisiaj rządzą w naszym kraju, robią mu darmową reklamę poprzez ustawiczne aktualizowanie jego osoby w polskiej polityce, mimo jego fizycznej nieobecności. I dobrze. Bo gdy w końcu wróci z Brukseli bardzo szybko wejdzie w buty polskiej polityki, stając do prezydenckich wyborów.

23.04.2018 r.

10:34, adelmelua
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 19 kwietnia 2018

1.Ostatnio zastanawiałem się nad twierdzeniem, jakoby żadna praca nie hańbiła i doszedłem do wniosku, że jeżeli nawet powyższe słowa są prawdziwe, to z całą pewnością prawdą jest również i to, że wiele jest takich zajęć, które, tak naprawdę, nie przynoszą człowiekowi żadnej chwały. Czy zatem w tym kontekście powinno się brać każdą pracę która wpadnie nam w ręce, nawet wtedy, gdy jesteśmy bezrobotni i rozglądamy się w ogóle za jakimkolwiek zajęciem? Sprawa co najmniej dyskusyjna.

2.Internet, oprócz bez wątpienia ewidentnych mankamentów, to również genialny wynalazek, dzięki któremu w dużej mierze świat stał się globalną wioską. To również skarbnica przeogromnej, nieocenionej wiedzy, możliwości błyskawicznego komunikowania się niemal z każdym zakątkiem świata. Tym wszystkim on już jest, przed nami jednak, tak przynajmniej się wydaje, jeszcze jedna ważka rzecz z nim związana: tak jak za pomocą Twittera ze światem komunikuje się prezydent Stanów Zjednoczonych D. Trump, tak również zapewne dzięki temu elektronicznemu medium zostaniemy któregoś niepięknego dnia poinformowani o rozpoczęciu trzeciej wojny światowej. Co, koniec końców, będzie miało o tyle pozytywny efekt, że będziemy mieli trochę czasu na spakowanie manatków i spieprzanie gdzie pieprz rośnie, czyli do jakiego najbliższego bunkra.

Czy zrobimy to na tyle skutecznie żeby przetrwać, to już inne zagadnienie, ważne, że właśnie dzięki Internetowi będziemy mieli jakąś szansę na ucieczkę. Choćby i krótkotrwałą.

3.Wstaję wcześnie rano, myję zęby – jeszcze je mam, na szczęście – włączam telewizor i przygotowuję śniadanie. W TV nic nowego: na dzień dobry, jak zwykle, pieprzą znowu o Smoleńsku. W związku z tym nasuwa mi się refleksja: gdybym był już po śniadaniu zapewne bym sobie rzygnął, na szczęście jestem przed, więc na dobrą sprawę nie mam jeszcze czym tego zrobić. Dlatego wyłączam odbiornik telewizyjny i w ciszy zajmuję się śniadaniem. Gdy je kończę, zasiadam do jedzenia i ponownie daję szansę telewizji.

Tym razem informują mnie o pozbawieniu kilku posłów immunitetów. Chodzi o K. Gasiuk-Pihowicz i R. Petru, czyli pierwszoplanowych postaci partii Nowoczesna. W kolejce po jego utratę czeka już S. Neuman, były wiceminister zdrowia w rządzie PO-PSL.

W ogóle aby zlikwidować wszelką opozycję, proponuję partii rządzącej pozbawić wszystkich ważnych opozycyjnych posłów immunitetu. Albo tylko tych najważniejszych. Reszta zostanie tym ruchem tak skutecznie zastraszona, że w ogóle nie będzie zabierać głosu podczas głosowań w jedynie słusznych i właściwych sprawach. To nic że wyjdziemy na tym jak Zabłocki na mydle, ważne, że rządzący osiągną zamierzony cel. Naturalnie ku chwale ojczyzny i bohaterowi narodowemu Jarosławowi, co Polskę zbawia! Chociaż gdyby to ode mnie zależało, przemianowałbym naszą ukochaną ojczyznę na Piasekcję. Wszystko w niej takie sypkie, wątłe, niestabilne.

Jedno słowo ciśnie się na usta w związku z tym politycznym spektaklem: hucpa obrzydliwie cwanych i cynicznych typków! Tyle.

4. Na koniec rozmowa ojca z synem. Tak dla poprawienia humoru.

Ojciec: Szkoda, synu.

Syn: Czego?

Ojciec: Że nie wrodziłeś się we mnie.

Syn: A niby do kogo?

Ojciec: Oczywiście do matki. Jesteś taką samą cipą jak ona.

Syn: Jeżeli tak uważasz, to pretensje możesz mieć tylko do siebie.

Ojciec: Czyżby?

Syn: Pewnie. Gdybyś nie był tak bardzo zestresowany i miał pełny kamszot w ten dzień, kiedy mnie posiałeś, miałbyś syna jak się patrzy – z pełnego wytrysku. Ale że skapnęło ci z ptaka, to masz to, co masz, czyli – jak twierdzisz – cipę, nie syna.

Ojciec: A wiesz, całkiem niegłupie to twoje rozumowanie, synek. Może jeszcze będą z ciebie ludzie. Oby.

19.04.2018 r.

08:25, adelmelua
Link Dodaj komentarz »
O autorze
więcej: www.kiler.blox.pl kontakt: czaplinski@tlen.pl