RSS
środa, 13 czerwca 2012

     Czym jest polityka? Albo inaczej – czym powinna być polityka? Bo czym jest – wiadomo: świetną trampoliną do lepszego, wygodniejszego życia. Pół biedy, gdy jest taką dla ludzi odpowiedzialnych i mądrych, gorzej, że jest taką dla wielu nieudaczników i właśnie owych pustych łbów. Piszę „pustych”, bo w końcu, z racji zajmowanego przez siebie miejsca, oni ustanawiają prawo, które my, jako społeczeństwo, musimy przestrzegać; prawo, które od początku przemian ustrojowych jest niedoskonałe, pełne dziur i zwykłych bubli, co pozwalało i, niestety, nadal pozwala na różnego rodzaju machlojki i przekręty. A dzieje się tak dlatego, że ustanawiają je albo niekompetentni ludzi, albo cwaniacy na usługach różnych lobbystycznych grup. Bo tam, gdzie w grę wchodzą duże pieniądze, tam siłą rzeczy dochodzi również do nieuczciwych praktyk. Można by powiedzieć, że obszar prawa jest zbyt ważny, żeby pozwolić, aby decydował o nim przypadek, więc trzeba nim odpowiednio pokierować. Dlatego dzieje się tak, że prawo przez nich stanowione musi być przestrzegane przez społeczeństwo, oni zaś nie muszą się do niego stosować, są bowiem ponad nim. Najdobitniej dowodzą tego ujawniane co jakiś czas afery z nimi związane, a co podkreśla jeszcze bardziej ich immunitet, za którym niejednokrotnie się chowają, pozostając bezkarnymi. Zatem powracam do postawionego na początku pytania, czym powinna być polityka.

     Otóż odpowiedź jest naiwnie wręcz prosta: winna być służbą, publiczną służbą pełnioną dla dobra kraju i lepszego życia obywateli. Czy tak jest? Oczywiście nie. Może gdyby była pełniona, jeżeli już nie charytatywnie, to może za dużo mniejsze profity, wówczas nie przyciągałaby wielu zbędnych ludzi, pokracznych i nie mających nic do zaoferowania? Może wówczas znaleźliby się w niej właściwi ludzie, tacy, którzy mając służebną działalność we krwi, działaliby pro publico bono? Może, gdyby zabrać tej grupie zawodowej ich przywileje związane z polityczną działalnością, wówczas ta stajnia Augiasza oczyściłaby się sama? Może wówczas nie przyciągałaby tak wielu cwaniaków i dekowników?

     Naturalnie, mamy takich polityków, jakich sobie wybraliśmy. I trudno się z tym nie zgodzić. Tylko że wybieraliśmy z tego, co nam zaproponowano. A że zaproponowano wielu słabych, niekompetentnych, to już wina tych, którzy w polityce grają pierwsze skrzypce. Stąd moja prośba: panowie prezesi, szefowie partii politycznych, zróbcie w końcu uczciwy przesiew i oddzielcie plewy od ziarna, postawcie na tych, którzy gwarantują dobrą jakość, a tym samym jakość stanowionego przez was prawa. Bo przecież lepsza jakość prawa, to jego przejrzystość, a tym samym lżejsze życie obywateli. Aby to osiągnąć, zacznijcie może najpierw od zmniejszenia liczby posłów i senatorów. Bo nie tylko że nie stać tego kraju na utrzymywanie takiej ilości działaczy politycznych, ale też dlatego, że tam, gdzie mniej ludzi, łatwiej o porozumienie. Poza tym zlikwidujcie również w końcu immunitet parlamentarny, który w obecnych czasach jest najzwyklejszym anachronizmem! Albowiem demokracja sama w sobie zapewnia wam w dostateczny sposób – jak i zresztą reszcie obywateli – wolność i nietykalność osobistą. Słowem – przestańcie w końcu stawiać się ponad stanowionym przez siebie prawem! Gdy to zrobicie, gdy zaczniecie naprawę tego kraju od siebie, może wówczas osąd społeczeństwa będzie dla was o wiele przychylniejszy i sprawiedliwy.

     12.06.2012 r.

17:24, adelmelua
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 czerwca 2012

To, że świat oszalał już jakiś czas temu, nie jest dla nikogo przy zdrowych zmysłach żadną tajemnicą. Gorzej, że mimo tego widocznego na co dzień szaleństwa, nie robi się nic, żeby tę fatalną sytuację uzdrowić. Zanim jednak przejdę do recept na to szaleństwo, napiszę parę słów, w czym to szaleństwo upatruję. Otóż:

– po pierwsze: zachwianie zarobków, gdzie dysproporcje pomiędzy zarabiającymi – nawet na państwowych stanowiskach! – są tak horrendalne, że musi to wywoływać niesmak i bunt, bo jest po prostu amoralne;

– po drugie: ratowanie banków przez międzynarodowe organizacje walutowe poprzez wpompowywanie w nie miliardów euro, podczas gdy istnieje świadomość społeczeństw, iż to właśnie banki w bardzo znaczący sposób przyczyniły się do dzisiejszego kryzysu;

– po trzecie: bogatsi stają się coraz bardziej bogatsi, nie chcąc się dzielić swoim zyskiem z tymi, którzy na ten zysk zapracowują najciężej;

– po czwarte: prezesi banków i różnych państwowych spółek, politycy, piłkarze, aktorzy itd., itd., zarabiają w ciągu jednego dnia swojej pracy nieporównywalnie więcej niż piekarz, stolarz, spawacz czy pielęgniarka, podczas gdy praca tych drugich, choćby z racji społecznych potrzeb, jest o wiele bardziej przydatniejsza niż tych pierwszych. Nie mówię, oczywiście, żeby ci pierwsi zarabiali mniej, chcę przez to jedynie powiedzieć, że ci drudzy powinni zarabiać więcej. Żeby nie czuli się permanentnie wykorzystywani, a dysproporcje pomiędzy zarobkami tych grup tak rażąco niesprawiedliwe.

Naturalnie, można tutaj mnożyć przykłady, tylko że nie w tym rzecz. Chodzi o to, żeby zysk wypracowywany przez miliony wyrobników był sprawiedliwiej dzielony. I nie mówię, że w sposób komunistyczny – bo to już było, ale w sposób bardziej humanitarny, sensowny, po prostu najzwyczajniej w świecie ludzki.

11.06.2012 r.

15:10, adelmelua
Link Dodaj komentarz »

     Nie wiem, czy była premier Julia Tymoszenko dopuściła się nieprawidłowości przy podpisywaniu kontraktu w sprawie dostaw gazu na Ukrainę przez Rosję; nie wiem, czy inni jej ministrowie są czemukolwiek winni. Wiem jedno: ich procesy są parodią sprawiedliwości. A najciekawsze w tym wszystkim jest to, że obecny prezydent Wiktor Janukowycz nie tylko podpisałby w tamtych warunkach (czytaj: z nożem na gardle) podobny kontrakt, ale, znając jego prorosyjskie sympatie, można z bardzo dużą dozą prawdopodobieństwa wnioskować, że ów kontrakt byłby dla Ukrainy jeszcze mniej korzystny. Zatem czynienie teraz z tego zarzutu byłej premier jest najzwyczajniejszym draństwem, zakłamaniem i hucpą polityczną, służąca jedynie do rozprawy z polityczną opozycją!

     Na szczęście Ukraina to nie Białoruś, gdzie społeczeństwo jest bardziej sparaliżowane zniewoleniem, a prezydent W. Janukowycz, to nie białoruski dyktator Łukaszenka. Ten pierwszy, na swoje nieszczęście, musi się bardziej liczyć nie tylko ze swoim społeczeństwem, gdzie opór jest dużo większy niż na Białorusi przed rządami dyktatorskimi, ale też z oligarchami ukraińskimi, którym jednak bliżej do Europy niż do Rosji i jej wersji odgórnie sterowalnej demokracji. Więc, jeżeli nie w bojkocie prezydenta W. Janukowycza przez zachodnich polityków widzę szansę na zmiany na Ukrainie, to właśnie w postawie ww. oligarchów i społeczeństwa ukraińskiego, którzy wspólnie nie dadzą się zawrócić z raz obranej drogi wiodącej do Unii Europejskiej. Najbliższym egzaminem sprawdzająym to, o czym tutaj piszę, będą najbliższe wybory parlamentarne, gdzie partia prezydenta powinna ponieść porażkę. Czego jej zresztą życzę.

     10.06.2012 r.

14:59, adelmelua
Link Komentarze (2) »
sobota, 09 czerwca 2012

     Mistrzostwa Europy rozpoczęte! W meczu ich otwarcia Polska zremisowała z Grecją. O ile jednak remis przed 40-tu laty na Wembley był naszym zwycięstwem, o tyle ten dzisiejszy jest niewątpliwie porażką. Na szczęście pozostały jeszcze dwa mecze. Tyle że według mojej oceny trudniejsze. Bo o ile z Grekami należało bezapelacyjnie wygrać, o tyle następnego meczu z Rosją już nie można przegrać. Jak zresztą również z Czechami. A to będzie naprawdę niełatwe zadanie. Jak będzie ostatecznie? – nie wiem. Rozum stoi po przeciwległej stronie niż serce. Dlatego serce podpowiada, że trzeba mieć nadzieję, że jednak wszystko zakończy się pomyślnie, a wczorajszy mecz okaże się tylko niezbyt miłym początkiem dobrego końca. Oby. Czego tak piłkarzom, jak sobie i pozostałym kibicom życzę z głębi serca.

     09.06.2012 r.

13:38, adelmelua
Link Dodaj komentarz »

    Dzisiaj nie potrzeba wojny. Dzisiaj nikt przy zdrowych zmysłach nie jest nią zainteresowany. Dzisiaj areną niejako „działań wojennych” są surowce i związane z tym uzależnienie.

    W ostatnim czasie z takim uzależnieniem się Europy mamy właśnie do czynienia. A uzależniamy się przede wszystkim od Rosji. Dzieje się tak z dwóch zasadniczych powodów. Pierwszy jest bardzo prozaiczny: to krótkowzroczność europejskich polityków, drugi natomiast – to niekorzystna sytuacja gospodarcza państw zmagających się z większym czy też mniejszym kryzysem, z czego Rosja, poprzez swoje spółki, skrzętnie korzysta, wykupując udziały w rafineriach i firmach gazowniczych.

    To jednak nie koniec niebezpieczeństwa z tym związanego. Rosja bowiem, będąc w opozycji do polityki Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, wchodzi w bliskie relacje z tymi państwami, które pozostają ich naturalnym sojusznikiem politycznym. Chodzi tutaj przede wszystkim o autorytarne kraje arabskie, a także, co gorsza, Chiny. I w tym sojuszu tkwi największe niebezpieczeństwo. Albowiem oba państwa, chroniąc swój rynek, bezkarnie dokonują ekspansji na rynki europejskie. Dlatego też, dopóki Europa nie scali się, nie obierze jednego wspólnego kursu politycznego wobec obu tych mocarstw, dopóty będzie stała na straconej pozycji, a konfrontacja z nimi zakończy się naszą wspólną klęską. Dzisiaj, jak nigdy wcześniej, potrzebna jest ogólnoeuropejska solidarność!

    Nie zdziwcie się, panowie politycy, że kiedyś, i to we wcale nie tak znowu odległej przyszłości, obudzimy się z koszmaru, który, niestety, nie skończy się wraz z końcem snu – on będzie trwał dalej nawet po przebudzeniu. Tylko że wówczas nigdzie nie będzie można uciec. Będziemy skazani na trwanie w nim i płacenie za niego. Za waszą dzisiejszą krótkowzroczność. Ale wtedy, bądźcie pewni, wasze społeczeństwa wyjdą na ulice, występując przeciwko wam, przeciwko rządzącym w tak nieudolny i głupi sposób.

     06.06.2012 r.

13:37, adelmelua
Link Dodaj komentarz »
piątek, 08 czerwca 2012

    Czasami mam nieodparte wrażenie, że życie, to „robota głupiego”. Cokolwiek to znaczy i nikomu nie ubliżając, naturalnie.

     Ale też:

     Życie, to oczywiście przeznaczenie. Tyle tylko, ze przeznaczenie przez przypadek.

     I na koniec:

    Zniedołężnienie – to przekleństwo starości. Starość – to przekleństwo życia. Śmierć – to wybawienie od przekleństw.

    No, teraz można już iść spokojnie spać. Może jutro też się obudzę.

    04.06.2012 r.

16:42, adelmelua
Link Dodaj komentarz »

     Obecne bezpieczne czasy mają wielu bohaterów. Do najmężniejszych, tak się jakoś składa, należą ci, którzy mają dzisiaj najdonioślejsze głosy. Miedzy innymi te nawołujące o lustrację. A krzyczą najgłośniej dlatego, że siedząc cicho w nie tak znowu odległych czasach ryzyka, wiedzą, że nigdzie nie zaistnieli, ich nazwiska nie widnieją na żadnych trefnych listach, więc nikt nie posądzi ich o jakąkolwiek agenturę i pokątne zbratanie się ze Służbą Bezpieczeństwa. Są czyści jak łza, więc i bezpieczni. Stąd też wynika ich łatwe i wygodne obrzucanie błotem innych, oskarżanie o współpracę i domaganie się lustracji. W ten sposób budują swój polityczny kapitał.

    Podobnie zresztą rzecz ma się ze mną. Ale nie chodzi o lustrację, a o rzecz zgoła zupełnie inną.

   Do dzisiaj napisałem trzy książki, którego głównym bohaterem uczyniłem Krzysztofa Goldberga, Polaka żydowskiego pochodzenia, moje alter ego. To nic, że to jego pochodzenie to czysta kreacja, że to zwykły chwyt literacki, zamierzony i czemuś podporządkowany, istotne, że się „przyznałem”, iż jestem Żydem! Przynajmniej zostałem nim w oczach jednego z moich znajomych (i zapewne nie tylko jego). Jakby to już samo w sobie było jakimś występkiem. Bycie Żydem, jako genetyczne obciążenie i grzech pierworodny! I nie jest to, niestety, żart. To gorzka i paraliżująca prawda, obrazująca w okrutny sposób tę naszą paskudną cechę, która tak łatwo pozwala nam segregować innych – na lepszych i gorszych, na Żydów i nie Żydów, na czarnych i białych itd., itd. Z lustracją jest podobnie.

   Co do mnie, uczciwie przyznaję, zawsze byłem jej zwolennikiem. Bo nie może być tak, że ktoś przetrącał komuś kości, łamał mu życie i za te niegodziwości w ogóle nie odpowiedział, a dzisiaj spokojnie gdzieś sobie żyje, nie niepokojony przez nikogo, ma się świetnie i śmieje się w kułak, pobierając przy tym jeszcze zapewne niemałą emeryturę. Uważam, że szubrawiec powinien być ukarany – tego wymaga zwykła sprawiedliwość i ludzka przyzwoitość. Ale tutaj zastrzegam – szubrawiec, a nie ktoś, kto nadstawiał karku za to, żebyśmy żyli w wolnym kraju! A lustracja, jaką forsował A. Macierewicz i cała reszta jego towarzystwa, była uczciwej, mądrej i sprawiedliwej lustracji właśnie zaprzeczeniem. Lustracja z pierwszej połowy lat 90-tych nie była, niestety, próbą uczciwego rozliczenia się z tymi, którzy donosili na swoich przyjaciół, współpracowników, czy nawet członków swoich rodzin, ona była przede wszystkim próbą politycznego rozprawienia się z tymi, którzy stali po innej stronie niż rozliczający. Nieważne, która strona była słuszna i miała rację, ważne, że trzeba było wrogów zneutralizować, pozbyć się ich ze sceny politycznej i życia publicznego. Jeżeli nie na zawsze, to przynajmniej na bardzo długo. A że w ten sposób skrzywdzono wielu ludzi, między innymi, niestety, Wiesława Chrzanowskiego, to już siła wyższa. Ktoś by mógł powiedzieć: „gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą”.

    Ale to nie wszystko, co się wiąże z tą dziwną lustracją wg A. Macierewicza. Jego lista była ostatnią rozpaczliwą próbą ratowania słabego i nieudolnego rządu Jana Olszewskiego – rządu, którego, tak na marginesie, nic już nie mogło uratować, ponieważ jego los był wcześniej przesądzony. A przesądził o tym głupi, beznadziejny sposób jego funkcjonowania! Nic więcej, tylko głupota.

   I tutaj dochodzę do istoty rzeczy – idei, jaka przyświeca działalności politycznej Jarka Kaczyńskiego. Ta idea to przede wszystkim zasada – dziel i rządź! I mimo że jeszcze do niedawna oceniał on ówczesny rząd J. Olszewskiego negatywnie, to dzisiaj zmienił front, bo tak jest wygodniej. Ale ta zmiana nie jest oczywiście bezpodstawna i nieprzemyślana. Ona służy jednemu zasadniczemu celowi: podziałowi scen politycznej na My i Oni, gdzie prawo do istnienia ma tylko przyjaciel, albo wróg (nie rywal!). Gorzej, że taki czarno-biały podział jest źródłem czegoś znacznie gorszego: polaryzacji poglądów naszego społeczeństwa! Dzisiaj, niestety, ten podział jest tak głęboki i skuteczny, że muszą minąć długie lata, aby młode pokolenie, które właśnie następuje, odcięło się od takiego myślenia, odrzuciło je, jako obce i nieprzystające do rzeczywistości, i w ogóle nienadające się do myślenia o świecie. I w tym, w takim właśnie myśleniu młodego pokolenia upatruję szansę na normalność w tym kraju. W najmłodszym pokoleniu, nie obarczonym naszą nienawiścią, zapiekłością w sądach i wielowiekowych uprzedzeniach.

         04.06.2012 r.

16:37, adelmelua
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 03 czerwca 2012

     Kontuzja Fabiańskiego wykluczyła go z udziału w mistrzostwach. Szkoda go. Szkoda też Kuszczaka, Boruca, Jelenia i zapewne jeszcze wielu innych piłkarzy. Ale mnie osobiście najbardziej żal Michała Żewłakowa. Bo to nadal świetny zawodnik, który z powodzeniem mógłby być filarem naszej obrony. Niestety, decyzją trenera F. Smudy, stało się inaczej. Nie wiem, czy to dobra decyzja. Na pewno słuszna w oczach selekcjonera. Nam pozostaje mieć jedynie nadzieję, że trener wie, co robi. Będzie zresztą z tego po mistrzostwach rozliczony. I albo będzie jednym z ojców zwycięstwa, albo jedynym odpowiedzialnym za ewentualne niepowodzenie.

     Co do mnie wierzę, że jednak będzie święcił triumf. A wierzę nie tylko dlatego, co widzę – a widzę dobrze grającą reprezentację – ale również dlatego, że trener Smuda to piłkarskie dziecko szczęścia. A przecież, oprócz dobrej gry, nic tak bardzo nie jest potrzebne, jak właśnie szczęście Nie tylko zresztą w sporcie, ale wszędzie i we wszystkim. Odpowiedni wstęp zresztą już przecież miał: przy losowaniu grup. Stąd też wynika moja nadzieja, że nasza drużyna zajdzie daleko – może nawet do wielkiej czwórki. Czego tak im, jak i sobie życzę.

     03.06.2012r.

16:39, adelmelua
Link Dodaj komentarz »

     To, że Chiny nie są demokratycznym państwem, to fakt niepodważalny. To, że Rosja nie jest demokratyczna, to również pewnik, tyle, że już nie tak oczywisty. To jednak, że oba państwa zarządzane są odgórnie i siłowo, nie powinno podlegać żadnej dyskusji. Niemniej właśnie to jest tutaj kluczowe, albowiem właśnie z tego typu prowadzenia polityki wynika stosunek tychże państw do różnych reżimów, trwających, niestety, nadal w wielu miejscach świata. I stąd tak dobre zrozumienie obu mocarstw dla Asada i jego polityki pałki i pistoletu. Chociaż tak naprawdę polityki eksterminacji własnego narodu zrozumieć nie można, bo nic jej nie tłumaczy. Oprócz jednego: pragnienia zachowania władzy! Ale i to, naturalnie, nie jest wytłumaczalne. Przynajmniej dla świata demokratycznego. Dla państw rządzonych w sposób niedemokratyczny, tak jak Chiny czy Rosja, taka polityka jest zrozumiała. Albowiem taki świat posługuje się inną logiką. Dlatego też nie ma co liczyć na ich właściwą reakcję, nawołującą Asada do zaprzestania prowadzonej rzezi. Bo a nuż kiedyś my znajdziemy się w podobnej sytuacji i będzie nam potrzebne zrozumienie i poplecznictwo innych – choćby i największych satrapów świata? Dlatego w tym uwarunkowaniu politycznym pozostaje mieć jedynie nadzieję, że odśrodkowe, wewnętrzne ruchy wyzwoleńcze w Syrii będą na tyle silne, że zdołają w końcu obalić swój krwawy reżim.

     A swoją drogą – chory to świat, a jego międzynarodowe instytucje słabe i bezwolne, gdy pozwalają, z większym czy też mniejszym spokojem, ginąć tysiącom ludzi jedynie w imię utrzymania władzy przez despotę – lekarza z wykształcenia, tak na marginesie.

     02.06.2012r.

16:38, adelmelua
Link Dodaj komentarz »

     Prokuratura odwołała się w sprawie wyroku uniewinniającego Nergala (Adam Darski) – lidera zespołu Behemot, za zniszczenie przez niego Biblii na jednym z jego koncertów. I w związku z tym wydarzeniem nieodparcie nasuwa mi się jedna konstatacja: energia Prokuratury warta jest lepszej sprawy. Bo po pierwsze: to w żaden sposób nie zaszkodzi artyście – a wręcz przeciwnie, po drugie zaś – czy w ogóle istnieje pewność, że w wielu miejscach świata ludzie nie profanują egzemplarzy Koranu, Biblii, Tory czy innych pism uznanych za święte, tylko nie nadają tym swoim działaniom żadnego rozgłosu? Otóż nie mamy takiej pewności. Poza tym, czy od zniszczenia jednej czy drugiej księgi Bóg tychże religii będzie pomniejszony, albo też przestanie istnieć?

     Dlatego uważam, że nie powinniśmy dać się zwariować. Należy przyjąć, że sprawa się odbyła, wyrok zapadł i zarówno w tym, jak i w przypadku Dody (Doroty Rabczewskiej) sprawę zamknąć, licząc na to, że oba wydarzenia coś istotnego obojgu artystom uświadomiły. I dobrze, jeżeli przy okazji uświadomiły coś innym niepokornym – nie tylko artystom.

     01.06.2012r.

16:37, adelmelua
Link Dodaj komentarz »
O autorze
więcej: www.kiler.blox.pl kontakt: czaplinski@tlen.pl