Blog > Komentarze do wpisu

Czas, a nasza nieśmiertelność

Napisałem kiedyś, że po śmierci rozpraszamy się w Boskości, to znaczy w Energii, wierząc, że Boskość, to właśnie owa Energia wypełniająca cały wszechświat, podczas gdy drugą jej częścią, uzupełniającą, jest oczywiście Czas. Argumentem potwierdzającym moją tezę iż Boskość, oprócz Energii, to również wszechpotężny i wszechobecny Czas, jest  podanie o Adamie i Ewie. Pomijam tutaj moje opowiadanie zatytułowane Wygnanie z raju i dowodzenie w nim, iż związek ten jest przykładem pierwszego mezaliansu w historii ludzkości, bo to zarówno inna Ewa, jak i inny Adam, chodzi mi w tym momencie przede wszystkim o historię biblijną tego związku.

Otóż w tej wersji ich historii, do momentu należytego przestrzegania przez parę pierwszych ludzi wszystkich nakazów i zakazów ustanowionych przez biblijnego Boga, raj był rajem, a oni szczęśliwymi wybrańcami. Kiedy jednak sięgnęli po zakazany owoc z drzewa poznania, wówczas stała się rzecz straszna: ujrzeli swoją nagość, albowiem zgrzeszyli! Czego następstwem było prawdopodobnie otwarcie się niejako puszki Pandory, która zwiastowała nam: choroby, cierpienie, smutek i rozpacz, ból i, co dla mnie w tym przypadku najistotniejsze, przemijalność, czyli bolesne doświadczenie upływającego czasu. Od tego momentu biblijny Bóg doświadcza ich w sposób okrutny i dotąd im zupełnie nieznany, od tego momentu są tacy jak ich potomkowie, czyli my: starzeją się! Okazuje się bowiem, że wraz z popełnionym przez siebie grzechem, utracili swoją doskonałość: nieśmiertelność!

Zapewne nieraz zastanawialiście się nad tym, czy w ogóle możliwe jest osiągnięcie przez człowieka nieśmiertelności. Oczywiście w sensie fizycznym, jak wiemy, dzisiaj jest to niemożliwe. Czy kiedykolwiek będzie inaczej? – rzecz bardzo wątpliwa. Wiem za to jedno: że jeżeli jakaś ponadmaterialna siła istnieje, która w jakiś tylko sobie wiadomy sposób kieruje naszym życiem i nie tylko naszym, to góruje nad nami bezsprzecznie jednym: właśnie nieśmiertelnością! Stąd wnioskuję, że gdybyśmy ją kiedyś osiągnęli, stalibyśmy się równi owej sile, a tym samym… Właśnie, komu tym samym stalibyśmy się równi? A może czemuś równi? Jakakolwiek jednak padnie tutaj odpowiedź, pytanie podstawowe, jakie się tutaj musi pojawić, brzmi: Czy naprawdę potrzebna nam jest w ogóle jakaś odpowiedź? Czy odpowiedź na dręczące nas pytania dotyczące kwestii zasadniczych, bo egzystencjalnych, uczyniłoby nas szczęśliwszymi? A może właśnie odebrałoby nam chęć do dalszego życia?

Niestety, choćbyśmy nie wiem jak bardzo się starali, czasu nie uda nam się w żaden sposób zatrzymać. Nigdy! Ta oczywista prawda dotarła do mnie najgłębiej i najboleśniej nie wówczas, gdy począłem zauważać pierwsze oznaki bezwzględnego wpływu jego działania na mnie, lecz bardziej dotkliwie wtedy, gdy ze smutkiem skonstatowałem, jak wielu ludzi, którzy wydawali mi się wieczni i niezniszczalni, odchodzą jeden po drugim na drugą stronę – tę, na którą żaden z żyjących nie ma prawa wglądu choćby na moment. Więcej – oprócz powyższej konstatacji doszło do tego również, niestety, bolesne uświadomienie sobie, że niezmienność istnienia jest niezmiernie brutalna w swojej dosłowności.

Czy wierzyłem w to, że jest inaczej? Oczywiście że nie! I tak naprawdę nie w tym rzecz. Istotne jest tutaj co innego – nasze złudzenia. Złudzenia, które, gdy jesteśmy młodzi i nie zastanawiamy się nad tym zagadnieniem – przynajmniej nie za często – rodzą nadzieję, że jest jednak inaczej, a Czas jest i będzie z całą pewnością dla nas łaskawszy.

No bo czymże tak na dobrą sprawę jest życie, jak nie balonikami właśnie owych złudzeń, które, niestety, ale dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, a wreszcie rok po roku pękają z mniejszym czy też większym hukiem pod naporem rzeczywistych zdarzeń. Ale czy tylko dlatego że tak jest, powinniśmy przestać się łudzić? Otóż nie, nie powinniśmy! Życie bowiem bez złudzeń, bez nadziei zmiany na lepsze, bez stawiania zasadniczych egzystencjalnych pytań i szukania na nie odpowiedzi, byłoby zbyt płaskie, nazbyt przyziemne, szare i jednowymiarowe, bez wzlotów tak nam niezbędnych do sięgania po niemożliwe. Byłoby zwyczajnie monotonne i bezbarwne, a my tym samym bylibyśmy pozbawieni wręcz niejako skrzydeł, których dostajemy, gdy dotyka nas szczęście. I nieważne, że są to tylko krótkie i ulotne chwile – istotne, że są i że mogą być naszym udziałem. Choćby i wbrew bezwzględnemu właśnie upływowi Czasu.

Nie wiem, czy jest coś lub ktoś ponad tym wszystkim, co żyje albo też jest martwe, i tym niejako odgórnie steruje, tzn. ma nad tym kontrolę. Wiem jedno – że nigdy tego problemu nie zgłębimy. I przyznam, że nawet nie wiem, czy bym osobiście tego chciał, gdybym nawet mógł. Bo z jednej strony, gdybym nagle z niewiadomych powodów został wybrańcem „losu” i mógł dowiedzieć się o co w tym wszystkim chodzi, mógłbym oczywiście poczuć się wyjątkowo – w końcu nie wiedzieć czemu zostałbym wyróżniony, spośród kilku miliardów istnień, dostępem do wiedzy właściwie tajemnej. Z dnia na dzień stałbym się gnostykiem! Ale to tylko jedna strona medalu, jej druga strona już taka radosna by nie była – istniałaby bowiem realna wątpliwość osiągnięcia z tego tytułu stanu zwanego szczęściem. Wychodzi więc na to, że tak naprawdę, to gra niewarta świeczki.

Rozpatrując w tym kontekście niniejsze zagadnienie dochodzę do wniosku, że nasza śmiertelność jest o wiele lepsza od nieśmiertelności jakiejkolwiek w ogóle. A to dlatego, że jest po prostu znana, wiec tym samym bezpieczniejsza. Niejako obłaskawiona. Nieśmiertelność natomiast… Cóż, ta jest nam oczywiście dostępna tu i teraz. Ona trwa. Razem z pamięcią o nas, naszych bliskich, naszej historii. To wspólna pamięć ludzkości! I dopóty będziemy nieśmiertelni, dopóki ona będzie pewien sposób „żywa” we wspomnieniach innych. Wraz z jej odejściem również i my odejdziemy. A wtedy…

– Tedy niech nam ziemia lekką będzie. AmenJ

11.04.2019 r.

czwartek, 11 kwietnia 2019, adelmelua
Własność: Jarosław Czapliński

Polecane wpisy

  • Wstanie z martwych, czyli bajer na potęgę!

    Kiedyś kursowało takie powiedzenie, szczególnie w odniesieniu do kiepskich sensacyjnych filmów, mianowicie: zabili go i uciekł . Piszę o tym, ponieważ ilekroć m

  • Finalne odliczanie?

    Przepowiedni, z reguły zwiastujących koniec rodzaju ludzkiego, a tym samym wieszczący koniec czasów w historii ludzkości było wiele. Ich źródłem były zarówno pr

  • Intuicja – pochodna reinkarnacji?

    Intuicja – czym ona jest? Zmysłem, tym atawistycznym instynktem odziedziczonym po naszych przodkach? A jeżeli tak, to czy ona również jest dowodem na̷

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
więcej: www.kiler.blox.pl kontakt: czaplinski@tlen.pl