Blog > Komentarze do wpisu

A może jest tak?

       Różnie się mówi o Kim Dzong Unie, podobnie zresztą jak i o Donaldzie Trumpie. O ile jednak ten ostatni ma jedynie ciągoty dyktatorskie, o tyle ten pierwszy jest dyktatorem – realnym dyktatorem państwa odizolowanego od reszty świata, które do niedawna straszyło cały świat użyciem bomby nuklearnej.

       Jakiś czas temu ta ostra retoryka osłabła na rzecz chęci współpracy – dogadania się ze Stanami Zjednoczonymi w zamian za zniesienie sankcji nałożonych na Koreę Północną, co z całą pewnością zadowala nie tylko cały pokojowo nastawiony świat, ale również Koreańczyków z Południa. Z drugiej jednak strony są tacy, którzy w tak złagodzonej postawie politycznej przez Pjongjang dostrzegają raczej kunktatorstwo Kim Dzong Una i słabość USA, czyli chodzi przede wszystkim o oszukanie partnera. Jak jest naprawdę? – nie wiadomo. Myślę jednak, że może być tak:

       Przychodzę na świat w takim właśnie państwie jak Korea Północna. Dziedziczę w spadku po dziadku i ojcu satrapię komunistyczną z obozami śmierci, milionową armią i całą represyjną machiną. Uczę się na Zachodzie, wiem, jak wygląda demokratyczny świat i życie w wolnym społeczeństwie. Gdy kończę naukę, wracam do kraju, gdzie po śmierci ojca obejmuję rządy. Wiem jedno: nie mogę tak naprawdę zatrzymać z dnia nadzień machiny represji. Naturalnie, chciałbym zmienić swój kraj, wprowadzić zmiany, ulżyć rodakom w ich niedoli, ale zdaję sobie sprawę, że tak naprawdę jestem bezsilny, ponieważ nie dysponuję żadną realną siłą. Stoję, co prawda, na czele państwa, ale w zasadzie jestem zakładnikiem potwornego dziedzictwa – zakładnikiem systemu zniewolenia, trwającego od dziesięcioleci. Pytanie zatem, jakie musi się tutaj pojawić, brzmi: co mogę zrobić i w jakiej perspektywie czasowej?

       Myślę, że jedynym rozsądnym rozwiązaniem w takiej sytuacji jest gra na zwłokę i umiejętnie pozyskiwanie zaufanych ludzi do przeprowadzenia zmian w kraju. Ale takich ludzi, którzy nie zdradzą! Niestety, taki plan musi trochę potrwać, dlatego jestem postrzegany przez świat tak, jak ogólnie postrzegana jest od dawna Korea Północna, co w zasadzie nie powinno nikogo dziwić. Mnie nie dziwi.

       Czy tak właśnie jest w przypadku Kim Dzong Una? – nie mam zielonego pojęcia. Niewykluczone jednak, że tak właśnie jest. Dlatego jedynym sposobem, aby to sprawdzić jest czas i wyciągnięcie pomocnej ręki do przywódcy Korei Północnej. Czy taka polityka okaże się trafna? Czas pokaże.

       12.03.2019 r.

wtorek, 12 marca 2019, adelmelua
Własność: Jarosław Czapliński

Polecane wpisy

  • Śmierć – samo życie!

    Dwóch kumpli ze szkoły średniej spotyka się przypadkowo w jakimś nie do końca konkretnym miejscu. Waldek: Staszek? Staszek: Waldek?! Waldek: Kurcze! Kopę lat mi

  • Stało się.

    Wczoraj dostałem e-maila od niniejszego portalu, w którym poinformowano mnie o jego likwidacji z końcem kwietnia i że jeżeli chcę zachować to wszystko, co się t

  • Komu to potrzebne?

    Pewni ważni politycy izraelscy, dokładnie premier B. Netanjahu, a także obecny szef MSZ tego państwa I. Katz, wypowiedzieli ostatnio sporo głupstw pod naszym ad

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
więcej: www.kiler.blox.pl kontakt: czaplinski@tlen.pl