Blog > Komentarze do wpisu

Weekendowo.

1. Czytam i oczom nie wierzę, a właściwie wierzę, bo obserwuję to od dawna, tylko jakoś zawsze staram się szukać jakiegoś, choćby i pokrętnego usprawiedliwienia. Dzisiaj jednak, gdy o tym przeczytałem, pomyślałem, że nie ma się co dalej oszukiwać, należy spojrzeć prawdzie w oczy i powiedzieć: antysemityzm został przez wielu z nas wyssany, niestety, z mlekiem matki. A oto tego konsekwencje.

W Opolu ktoś dokonał zniszczeń na cmentarzu żydowskim. Nie muzułmańskim, prawosławnym, katolickim czy, cholera, choćby celtyckim – gdyby się taki naturalnie uchował – a właśnie żydowskim! Kto się dopuścił tego czynu? Jak się okazało – dwóch 12-letnich chłopaczków oraz ich 13-letnia kumpela. Dlaczego to zrobili? Tłumaczyli, że dla zabawy. Czyli zgrywy. Tyle tylko, że nie zrobili tego na cmentarzu należącym do innej religii, a właśnie na żydowskim! Jakby ten cmentarz był szczególnie podatny na tego typu „żarciki”. Pytanie zatem, jakie musi się tutaj pojawić, brzmi: dlaczego właśnie na nim?

Odpowiedź, podobnie jak i pytanie, jest również krótka i niezwykle prosta: antysemityzm, ten nieuświadomiony, zbudowany na niechęci, czy to do Żydów jako narodu, czy też w odniesieniu do tej grupy społecznej żyjącej w jakimś kraju, jest wyssany niejako z mlekiem matki. A dokonuje się ten proces poprzez skuteczną filtrację tego mleka przez ojca, czy też środowiska, w jakim dany dzieciak żyje i dorasta.

Żeby jednak nie kończyć tego wpisu zbyt przygnębiająco, przytoczę scenkę, która powinna trafić do tych ludzi, którzy nie powinni mieć dzieci, bo nie potrafią ich wychowywać.

– Ma pani dzieci?

– Oczywiście!

– Dużo?

– Hm?

– Pytałam, czy dużo ma pani dzieci?

– Dwójkę. Dwa małe pieski.

– Ale ja pytałam o dzieci.

– Właśnie mówię. To ratlerek i york. Są urocze!

Gdy mam do czynienia z takimi sytuacjami jak wyżej, dochodzę do przekonania, że rzeczywiście lepiej by było, gdyby niektórzy ludzie mieli psy na wychowaniu, niż właśnie dzieci. Może z nimi poradziliby sobie lepiej. W końcu im trzeba poświęcać znacznie mniej czasu i szczekają na wszystkich jak leci, bez rozróżniania koloru skóry, przynależności narodowej, światopoglądu itd., itp.

2. Ostatnio człowieczak pełniący obowiązki prezydenta w okresie przejściowym, czyli w okresie polskiej smuty trwającej już trzy lata i mającej się zakończyć dopiero, niestety, za dwa, wyskoczył jak Filip z konopi i rzucił w przestrzeń publiczną, że Polska – rzeczywiście cała? Bo ja z pewnością nie! – jest jakoby zainteresowana utrzymywaniem stałej amerykańskiej bazy wojskowej na naszym terytorium, co ma kosztować polskiego podatnika co najmniej dwa miliardy złotych! A żeby zyskać przychylność dla tej propozycji drugiego takiego jak on, czyli kumpla po fachu, tyle że amerykańskiego, obiecał, że owa baza nosiłaby imię – TRUMP, dokładnie: Fort Trump! Ja bym to nazwał nawet: Trump Camp – Camp Trump!! Albo: Camper  Trumper! Jeszcze ładniej się rymuje.

Czy to dobry pomysł? Powiem, że co najmniej dziwaczny! Ale cóż, jaki człowieczak, takie i pomysły; takie pomysły, jacy jego doradcy, słowem – jedzie lipą na odległość! Po prostu niektórzy nigdy nie wyrastają z opowieści o Dzikim Zachodzie. Nasz Dyzio, jak widać, również z nich nie wyrósł. Nadal lubi się bawić w kowboja, co ma niezłego boja

3. Na koniec ze swojskiego podwórka :

Matka: Ustatkowałbyś się wreszcie, synu. Ożeniłbyś się, miał fajną żonę, dzieciaczki…

Syn: Wiesz, mamo, może i bym to zrobił, tylko jedna rzecz mi na to nie pozwala.

Matka: Nie rozumiem. Przecież niczego ci nie brakuje. Jesteś zdrowy, silny, masz dwie ręce, dwie nogi, dobrą pracę też masz…

Syn: Nie o to chodzi.

Matka: Więc o co?

Syn: Boję się nocy poślubnej.

 01.12.2018 r.

sobota, 01 grudnia 2018, adelmelua
Własność: Jarosław Czapliński

Polecane wpisy

  • Równość. Gdzie i kiedy?

    Do niniejszego wpisu skłonił mnie przyjaciel, który na moje zawarte tutaj kiedyś przemyślenia co do tego, że wszyscy ludzie są sobie równi, aż się żachnął i pow

  • Wspomnienie.

    Jako że dzisiaj rocznica stanu wojennego, pomyślałem sobie, że nie od parady będzie przytoczyć tutaj pewien epizod. Mój on czy nie mój, nieistotne, ważne, że zw

  • Występek jednych, odrzucenie bojaźni przez drugich.

    Każda zamknięta społeczność, mniejsze czy też większe grupy ludzi, odseparowane od tzw. większości, zamknięte w swoim hermetycznym świecie, mają to do siebie, ż

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
więcej: www.kiler.blox.pl kontakt: czaplinski@tlen.pl