Blog > Komentarze do wpisu

Przygnębiająca konstatacja.

Smutna to konstatacja, że kiedyś nadejdzie czas pożegnania się z tym pięknym światem, i to pomimo fatalnej działalności człowieka w tym właśnie świecie. Może gdybym był uznany za świętego, udałoby mi się jakimś psim swędem co nieco wyżebrać u Piotrka  tfu!, niewłaściwe słowo  znacznie lepiej brzmi wytargować. Tylko czy Piotrek wykazałby choć odrobinę dobrej woli przystąpienia do jakiegokolwiek targu? Albo czy w ogóle ja sam mam jakiekolwiek zadatki na świętego? Osobiście ich nie zauważam. No, chyba żeby uznać, że wystarczy jedynie mocno kochać życie, a nienawidzić śmierci. Tyle tylko, że w ten sposób, to właściwie każdy, a przynajmniej zdecydowana większość, może zostać uznana za świętych, więc taka konstrukcja myślowa jest w zasadzie, niestety, błędna.

Okej, może trochę przesadziłem. Jakby jednak na to nie spojrzeć fakt rozstania się z tym padołem łez jest niezmiernie przygnębiający. Mam jednak coś na pociechę, naturalnie jedynie dla siebie: jako że nie spodziewam się na tamtym świecie żadnych forów i pożegnam się z tym tutaj nie jako święty a zwykły człowieczek, postanowiłem, iż zostanę skremowany (nie mylić z kremem do rurek – nie jestem znowu taki słodziak), a potem rozrzucony gdzieś w urokliwym miejscu. Na koniec jednak zażyczę sobie w testamencie, żeby to nie było zwykłe rozrzucenie, to ma być rozproszenie poprzez dmuchnięcie, moje ostatnie niezapomniane – porządne dmuchnięcie! I najlepiej, naturalnie, jak uczyni to jakaś urocza, powabna niewiasta. Żebym jeszcze na koniec poczuł przyjemność. Choćby i wątpliwą.

Z drugiej strony mam też świadomość tego, że nie muszę jakoś specjalnie długo czekać żeby to zrobić, tzn. spopielić się: już za życia bowiem mam silne przeświadczenie że się rozsypuję. O czym świetnie mogą świadczyć słowa rzucane pod moim adresem:

– Chłopie, jak ty wyglądasz? Zrób coś ze sobą – ładniejszych do grobu wkładają. Cha, cha, cha, cha!…

Czy muszę jeszcze coś do tego dodawać? Po prostu wiem, że wcale nie muszę być martwy, żeby stać się prochem.

To by było wszystko na ten temat. Na inne tematy również. Przynajmniej na dzisiaj.

01.11.2018 r.

czwartek, 01 listopada 2018, adelmelua
Własność: Jarosław Czapliński

Polecane wpisy

  • Rozmowa.

    Kilka dni temu miałem interesującą rozmowę. Z przyjacielem. Lubię z nim rozmawiać, ponieważ w zetknięciu mojego optymizmu z jego pesymizmem, w zasadzie, tak nap

  • Chiny – moja od zawsze prywatna wojenka.

    Jakiś czas temu miał miejsce wybuch w strefie przemysłowej w Tiencin. Zginęło, jak podały chińskie źródła, ponad sto osób, drugie tyle uznano za zaginione, a ki

  • Klawo jak cholera!

    Mógłbym napisać: a nie mówiłem?! Tyle że to nic nie da, tzn. nic nie zmieni w naszym położeniu i nie sprawi, że nagle, jak za dotknięciem magicznej czarodziejsk

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
więcej: www.kiler.blox.pl kontakt: czaplinski@tlen.pl