Blog > Komentarze do wpisu

Pisowski walec na hamulcu.

Obaj panowie M. Morawiecki i poseł Kłamczynski, czyli Pinokio i jego polityczny twórca Gepetto, twierdzili zaraz po wyborach, że zwyciężyli po raz kolejny zresztą i że teraz, to już na pewno niedługo osiągną swoje wyznaczone dalekosiężne cele. I w zasadzie z tym bym się zgodził: cele jak najbardziej, z tą jednak różnicą, iż niewykluczone, że będą one nieco chłodne i niezbyt nasłonecznione.

Nie chce mi się tutaj przytaczać ich przemów, bo co słowo to kłamstwo, więc tak naprawdę odwracanie kota ogonem, czyli budowanie rzeczywistości alternatywnej, albo nawet wirtualnej. Jedno wszak podczas tych przemów mnie uderzyło: podobieństwo ucznia do mistrza. Nie z fizjonomii naturalnie, ale w sposobie artykułowania swoich myśli. O ile jednak Prezes robi to nie tylko z cynizmu, ale też z idei – bo to człowiek starej daty i, czego by  złego o nim nie powiedzieć, ideowy w wielu kwestiach i zafiksowany na tym punkcie, o tyle pan Morawiecki, to już czystej wody hipokryzja i cynizm. Krótko mówiąc – bezduszny człowiek do wynajęcia. Kiedyś był bank i możliwość zarobienia wyjątkowo dużej kasy – świetnie! Pojawiła się możliwość zaistnienia w polityce, początkowo anonimowo jako jeden z członków Rady Gospodarczej przy premierze D. Tusku, też nieźle – czemu nie skorzystać. A że w międzyczasie nadarzyła się jeszcze niezła okazja sprzedania swoich usług dzisiejszemu obozowi władzy? Cóż, nikt nie powiedział, że ma być miło. Aż w końcu nadszedł czas wyjścia z cienia i zaspokojenie swoich ambicji politycznych poprzez objęcie posady premiera. Tak bowiem nagradza pan Prezes za wierność i lojalność. Oczywiście taka nobilitacja niezmiernie mile łechce próżność, więc pan Mateusz tym nie pogardził, tym bardziej, że taki rozwój wypadków był niezmiernie kompatybilny z jego wybujałymi aspiracjami!

Ja rozumiem, że wybory rządzą się swoimi prawami i można nadużywać – chociaż się nie powinno! – retoryki kłamliwej i oszczerczej. PiS jednak to robił, nie tylko w odniesieniu do Koalicji Obywatelskiej, ale również w szczególnie niewybredny sposób atakując PSL, czego szczytem, można powiedzieć, była wypowiedź rzeczniczki klubu parlamentarnego PiS-u B. Mazurek, która rzuciła nawet w stronę dziennikarzy taką myśl, gdy ci zapytali o zdolność koalicyjną PiS-u, iż partia ta powinna przestać istnieć! Do czego jednak zaraz po wyborach dodała, gdy okazało się że Prawo i Sprawiedliwość jest zmuszone szukać koalicjantów w samorządach, że – byliśmy przecież w kampanii wyborczej i taka retoryka jest dopuszczalna, tym bardziej, że przeciwnicy polityczni również nie szczędzili PiS-owi ostrych słów. A w ogóle, gdyby PSL-owcy zmienili swojego szefa, to zapewne mogłoby dojść do zawarcia koalicji z ludowcami w tzw. terenie.

         Kampanijna retoryka – psia jego mać! Trzeba nie mieć mózgu a przy tym mieć nie lada tupet, żeby pieprzyć takie dyrdymały. Prawda jest taka, że zwyczajnie przeliczyli się z siłami i dzisiaj zdali sobie sprawę, że przeszarżowali i zawędrowali o jeden most za daleko. Ten ich geniusz Tatr wykalkulował sobie, że już kupił wieś, że tam bez problemu poradzi sobie z ludowcami i może zagrać va bank. Tyle tylko, że po wyborach okazało się, że plotki o śmierci PSL-u są przedwczesne i nieprawdziwe, i żeby gdzieś współrządzić w terenie, czy to w sejmikach czy radach, należałoby zawrzeć jakąś koalicję – choćby i zgniłą, właśnie z  PSL-em!

Pisowscy sztabowcy powtarzają w kółko, że wynik mógłby być co prawda lepszy, ale i tak wyszło nieźle, bo wybory wygrali. Oczywiście, matematycznie rzecz ujmując tak się stało, tyle tylko, że nie zawsze wygrana oznacza zwycięstwo. W tym przypadku tak właśnie jest: przy takich bowiem nakładach jakie poniósł PiS, przy tak nachalnej propagandzie sączącej się z mediów publicznych, przy ogromnym zaangażowaniu się M. Morawieckiego w kampanię wyborczą PiS-u, wynik, jaki osiągnęło Prawo i Sprawiedliwość nie oszałamia. Nie może oszałamiać! I dlatego właśnie dla mnie osobiście są jednak głównymi przegranymi tych wyborów. Powiem więcej – porażka ta stała się źródłem dwóch dla mnie oczywistych rzeczy: pierwsza to taka, że opozycja wie, że z PiS-em można wygrać, pod warunkiem jednak zawarcia szerokiej koalicji, jeszcze szerszej niż miało to miejsce w tych wyborach, po drugie zaś i, co tutaj najważniejsze, strach pisowcom zajrzał w oczy. I to bardzo głęboko! Bo okazało się nagle, że nie wszystkich można kupić, nie wszystkich uda się przekonać poprzez swoje propagandowe, jadowite tuby – TVP 1 i TVP Info. A jak dodamy do tego jeszcze bankowo przegrane wybory na prezydenta, to określenie pasujące do sytuacji określające położenie PiS-u, będzie jedno: klęska! I to, tak myślę, w końcu dzisiaj dotarło do tych zakutych czerepów: że jednak nie są niezatapialni i tak naprawdę mogą przerżnąć kolejne wybory!

Czego to dowodzi i czym rokuje na przyszłość?  Jednym: rządy PiS-u zakończą się równie szybko, jak się niespodziewanie zaczęły. Bo po raz drugi taki fart z pogranicza cudu już się nie zdarzy – tym razem Lewica do parlamentu wejdzie, a dzięki temu układ, jaki się wówczas wytworzy zmusi Prawo i Sprawiedliwość do oddania władzy. Co będzie oznaczało jedno: trzeba będzie odpowiedzieć za tę prawnopolityczną rozpierduchę, z jaką mamy do czynienia w kraju od trzech lat!

29.10.2018 r.

poniedziałek, 29 października 2018, adelmelua
Własność: Jarosław Czapliński

Polecane wpisy

  • Z własnego podwórka.

    Wiadomo, czym zaczyna się ten miesiąc – Świętem Zmarłych, dlatego też nic dziwnego że ludzie umierają, szczególnie właśnie w tym miesiącu. Kilka dni temu

  • Listopadowe refleksje.

    1.W Święto Niepodległości 11.11.2018 r. przez Warszawę przeszły dwa marsze. Jeden, nad którym ostatecznie patronat objął pan Andrzej Duda, drugi – zorgani

  • Krajobraz po...

    Wczoraj obchodziliśmy 100-lecie odzyskania przez nasz kraj niepodległości. Były przemowy, marsze, śpiewy, słowem – uroczysty, podniosły nastrój, ale też t

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
więcej: www.kiler.blox.pl kontakt: czaplinski@tlen.pl