Blog > Komentarze do wpisu

O sądach raz jeszcze.

Czy sądy powinny być niezależne, nie powinny podlegać żadnej władzy wykonawczej? Pytanie to powinno być w zasadzie z gatunku tych retorycznych, bo to oczywiste, tak jak np. oddychanie, że takie być powinny! Nie znaczy to jednak, że powinny znajdować się poza jakąkolwiek kontrolą. Jak najbardziej winny posiadać nad sobą władzę zwierzchnią, jak każdy z nas zresztą, i tak jak inny przedstawiciel sprawiedliwości – prokurator, powinien takiej władzy podlegać. Po to, żeby nie rodziła się w jej ramach patologia, wynikająca z bezkarności jej przedstawicieli, którzy dzięki wyjątkowości wykonywanego zawodu, będą kiedyś próbowali to wykorzystywać i ustawiać siebie ponad prawem. Co jest rzeczą o tyle normalną, że niezmiernie ludzką, więc ułomną!

Niestety, pisowcy uważają inaczej: według nich sądy, jeżeli nawet nie powinno się ich zaorać, to przynajmniej uzależnić od siebie, od swoich planów, pragnień i ideologicznych celów. Są w tym niezwykle podobni do swoich ideologicznych braci – bolszewików! I nie tylko zresztą do nich. Władza bowiem, każda władza autorytarna posiada takie dążenia. Bierze się to, co może wielu tutaj zaskoczyć, nie tyle z jej siły wewnętrznej, ile raczej ze słabości – słabości ludzi, którzy ją tworzą; ludzi, którzy mają dusze niewolników i szukają siły oraz akceptacji w jakiejś grupie. Jakiejkolwiek! Ważne, żeby ona się pojawiła, żeby w końcu nie być tak przeraźliwie samotnym; żeby nie czuć się odrzuconym i nierozumianym!

Dlatego, żeby obronić niezależność sądów i w ogóle polskiego sądownictwa, nie tylko sędziowe, ale również my – społeczeństwo, ta jego część o wolnych, nie zniewolonych umysłach, musi zrobić wszystko co w naszej mocy, aby tę ich niezależność utrzymać. Dlatego z jednej strony sędziowie muszą wykazać się – tak jak to robią dotychczas – twardym mentalnym kręgosłupem, z drugiej z kolei my, społeczeństwo, musimy postawić veto w protestach ulicznych. Tylko bowiem razem, we wspólnym marszu, możemy osiągnąć cel, jakim są wolne od politycznych nacisków sądy!

P. S.

Tak na marginesie: myślę, że to, co mogłoby położyć kres wszystkim pisowskim oszczerstwom, większym czy też  mniejszym kłamstwom, to składane przeciwko nim kolejne pozwy. Jestem pewien, że procesy te, dopóki sądy w większości są od rządzących niezależne, kończyłyby się wygraną pozywających. W ten sposób zamknęłoby się skutecznie usta wszystkim pisowkim bulterierom typu D. Tarczyński.

09.10.2018 r.

wtorek, 09 października 2018, adelmelua
Własność: Jarosław Czapliński

Polecane wpisy

  • Kolejna pofilmowa refleksja.

    Jakiś czas temu obejrzałem film zatytułowany Sabrina . Po kilku latach trafiłem na taki sam tytuł, tyle że z inną obsadą aktorską. O ile w nowszej wersji tego t

  • Idzie Wiosna, panie sierżancie!

    Astronomiczna? Już? W zasadzie tak, bo zawita do nas zaledwie za półtora miesiąca. Ale jakby tego było mało, już w tym momencie pojawił się na naszej scenie pol

  • Zakichany Tolek.

    W jednym jestem nieprzejednany: w krytyce posła Kłamczyńskiego. Dlatego od dawna piszę o jego niezwykle szkodliwym wpływie na polską politykę. Teraz dowiedzieli

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
więcej: www.kiler.blox.pl kontakt: czaplinski@tlen.pl