Blog > Komentarze do wpisu

Moje wątpliwe mistrzostwo świata!

Będzie w miarę krótko: niestety, przed siatkarskimi mistrzostwami świata postawiłem jedynie dziesięć złociszy na to, że Polacy zdobędą złoty medal. Chciałem więcej, ale… Nie, nie zwątpiłem, raczej zachowałem więcej niż asekuracyjnie, bo nie lubię grać wysoko. Bardziej mi chodzi o to, żeby udowodnić sobie i innym, że jestem w stanie niejako wyprorokować coś, co dopiero się stanie za jakiś czas. Choć to tylko, jak się wydaje, zwykła zgaduj-zgadula.

Powiem więcej – finał, jaki przewidywałem tuż przed mistrzostwami wyglądał tak samo, jak cztery lata temu i jaki miał miejsce w ostatnią niedzielę, mianowicie: Polska – Brazylia. Czy na to postawiłem? Nie. Tym razem, mimo wypełnionego kuponu, zwątpiłem. Ile zatem wygrałem? Niewiele, szczególnie gdy pomyślę, że mogło być znacznie, ale to znacznie więcej! Cóż, dobre i 132 złocisze. A także satysfakcja, że po raz kolejny, tuż przed wielką imprezą mistrzowską, miałem wyczucie.

W pracy mówią, że jestem – mistrz! Koneser! Odpowiadam im, że jestem jedynie, niestety, częścią kobiecego ciała. Niestety, tą częścią, która znajduje się kilkanaście cali pod pępkiem. A to z racji tego, o czym poniżej.

Najgorsze w grach jest to, przynajmniej w moim przypadku, że nie do końca słucham intuicji. W tym przypadku, mimo jej dwukrotnej podpowiedzi w ciągu dnia, około miesiąc temu, jak zwykle posłuchałem jej tylko częściowo i nie wysłałem zestawu liczb, na które co jakiś czas grałem (nie systematycznie). Tym razem również im „odpuściłem” i, jak to zwykle bywa z rzeczami martwymi, została wylosowana, niestety, cała piątka. Słowem poszło się „dymać” 70 tysiaków na czysto!

Nie będę pisał o moim samopoczuciu w tym, ani w następnych dniach, powiem krótko: ilekroć o tym pomyślę, szlag mnie trafia i aż chce mi się wyć! Z bezsilności. I wściekłości na swoje rozmemłanie i brak pewnej wewnętrznej determinacji.

Koniec końców pewne jest jedno: oka sobie z tego powodu nie wydłubię, ani nie wyrwę zęba – chyba że będę musiał. W tym momencie jednak nie pozostaje mi nic innego, jak żyć dalej i próbować po raz kolejny dać sobie szansę. I ją, naturalnie, tym razem wykorzystać. Pod warunkiem, że w ogóle się jeszcze kiedykolwiek pojawi.

03.10.2018 r.

środa, 03 października 2018, adelmelua
Własność: Jarosław Czapliński

Polecane wpisy

  • Plan!

    Fajansiarze z partii Prawo i Sprawiedliwość, a tak naprawdę reprezentanci specyficznie pojmowanego prawa i takiejż sprawiedliwości, chcą zmieniać sądy, totalnie

  • O sądach raz jeszcze.

    Czy sądy powinny być niezależne, nie powinny podlegać żadnej władzy wykonawczej? Pytanie to powinno być w zasadzie z gatunku tych retorycznych, bo to oczywiste,

  • Wspólne brzmienie.

    1. Instrumenty muzyczne są różne: ładne – brzydsze; lepsze – gorsze; dźwięczne – słabiej brzmiące. Wszystkie one występują w trzech grupach, n

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
więcej: www.kiler.blox.pl kontakt: czaplinski@tlen.pl