Blog > Komentarze do wpisu

Pośpiech.

Oczywiście, wszystkim się spieszy. Gdzieś tam. Młodym ludziom żeby dorosnąć i móc cieszyć się życiem dorosłych; starszym – żeby wreszcie wyprowadzić się z domu i, jak to się mówi, „pójść na swoje”; z kolei tym leciwym, jak coraz częściej zauważam, spieszy się najbardziej i wszędzie, bo, jak mniemam, myślą, że zostało im już tak mało czasu, że na zwlekanie i mitrężenie go po próżnicy po prostu ich nie stać! Dlatego wciskają się przed innych w kolejkę, przebiegają przez ulicę w niedozwolonym miejscu, czy upominają wszystkich, że im się to czy tamto należy ze względu na wiek!

Co do mnie, muszę przyznać że, nie wiem czy ze smutkiem, czy też może bardziej z pewnego rodzaju rozgoryczeniem, mnie nigdzie się nie spieszy. Więcej – nigdy też mi się nie spieszyło! Nie wiem, czy wynikało to z mojego lenistwa, wrodzonego dystansu do wszystkiego, czy może ze świadomości, że i tak, czego bym nie zrobił, gdziekolwiek bym nie podążył, i tak nie zdążę wszędzie tam, gdzie powinienem być w danym momencie; nie zobaczę tego wszystkiego, co warto czy też powinienem zobaczyć; nie dotknę, nie posmakuję, nie przekonam się naocznie czy też, że tak powiem, organoleptycznie nie doświadczę.

Skąd u mnie taka powściągliwość? Obojętność? Dystans? Brak emocji? Właściwie to chyba niemal od zawsze wiedziałem, czy może bardziej jakby wyczuwałem podskórnie, że czego bym nie zrobił i tak nie wszędzie będę obecny gdzie bym chciał, więc w pewien niejako naturalny sposób wytłumiłem w sobie chęć przemieszczenia się, bycia czy też bywania tu i tam, zobaczenia tego czy tamtego, bo – należy, bo warto, bo już nigdy więcej nie będę miał okazji! Po prostu – tak miałem i nadal mam, bo taki jestem, więc tak wyszło. 

Nie wiem, może za jakiś czas, jeżeli oczywiście Opatrzność pozwoli mi się zestarzeć, również we mnie pojawi się jakąś niecierpliwość, pewnego rodzaju pośpiech, czy też przemożna wręcz chęć nadrobienia – straconego? – czasu. Może zacznę odbywać swoją pośpieszną podróż, jakby powiedział Marcel Proust – właśnie w poszukiwaniu straconego czasu. Swojego czasu. Nie wiem, naturalnie, czy tak się stanie. Niewykluczone, że tak. Dzisiaj jednak… dzisiaj mogę jedynie zaśpiewać za Mariuszem Lubomskim:

Mam ręce w kieszeniach, a kieszenie, jak ocean, powoli chodzę i rozglądam się, kieszenie jak ocean, a ręce mam w kieszeniach, dlatego wiem, gdzie żyję, dobrze wiem…

23.09.2018 r.

niedziela, 23 września 2018, adelmelua
Własność: Jarosław Czapliński

Polecane wpisy

  • Plan!

    Fajansiarze z partii Prawo i Sprawiedliwość, a tak naprawdę reprezentanci specyficznie pojmowanego prawa i takiejż sprawiedliwości, chcą zmieniać sądy, totalnie

  • O sądach raz jeszcze.

    Czy sądy powinny być niezależne, nie powinny podlegać żadnej władzy wykonawczej? Pytanie to powinno być w zasadzie z gatunku tych retorycznych, bo to oczywiste,

  • Elektorat, czyli na pstrym koniu…

    Wieś, to niezwykle niewdzięczny elektorat – niewdzięczny, bo zwykle nielojalny. Nie będę się tutaj wdawał w opisywanie przeszłości, jak to było przed wojn

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
więcej: www.kiler.blox.pl kontakt: czaplinski@tlen.pl