Blog > Komentarze do wpisu

Nie mam ochoty!

Na co nie mam ochoty? Cóż, w życiu nie miałem ochoty na wiele rzeczy. Na chodzenie do szkoły, podczas gdy z drugiej strony uwielbiałem łazić na wagary; od najmłodszych lat nie miałem ochoty na chodzenie do kościoła, jakieś śluby, wesela, w ogóle nie cierpiałem – i nadal tak jest – żadnych większych zgromadzeń; nie miałem ochoty na sprzątanie w domu – szczególnie ścieranie kurzów – na samą myśl o tym, aż mnie wysztywniało!; nie miałem ochoty na wszystko to, co narzucano mi odgórnie, czyli czytanie lektur szkolnych, marsze pierwszomajowe, czy jedzenie czegoś, do czego odczuwałem wstręt, biorący się nie wiadomo skąd, ale istniejący we mnie jakby od zawsze.

Dzisiaj, gdy już jestem znacznie wiekowo zaawansowany – że tak to eufemistycznie ujmę – najbardziej nie mam ochoty na… śmierć. Nie na umieranie, a właśnie śmierć. Bo tak naprawdę, to umieram codziennie. Minuta po minucie, godzina po godzinie, miesiąc po miesiącu. Umieram rok po roku mając tego świadomość – świadomość, która uwiera mnie coraz bardziej, mocniej, dotkliwiej, bo wiem, że nic się już nie wróci, nie powtórzy, nie da szans na naprawienie błędów, krótko mówiąc – nic będzie już takie samo.

Tak, na śmierć, od kiedy tylko pamiętam, nigdy nie miałem ochoty. Bo też nigdy nie spieszyło mi się na tzw. drugi świat – świat, co ciekawe, według słów wielu jego orędowników, znacznie lepszy od naszego, doczesnego, bo świat oczywiście idealny, doskonały! Świat, w którym nic nikogo nie boli, nie rani, nikomu nie dzieje się żadna krzywda, nikomu nigdzie się nie spieszy, wszystko tam bowiem odbywa się na zwolnionych obrotach, jak przystało na świat anielski!

Tyle tylko, że mnie jakoś ten idealny wręcz świat jakoś nigdy szczególnie nie pociągał. Przyznam, że znam inne, znacznie lepsze miejsca, których nie widziałem, a które bardziej wolałbym zobaczyć, niż jakiś tam drugi świat! Powiem więcej – tak się składa, że wszystkich, których znałem, a którzy odeszli już ze świata żywych, jak również tych, których znam, żadnemu z tych ludzi akurat tam nigdy się nie spieszyło. Każdy chciałby trafić na ten drugi świat jak najpóźniej! Bo że tam trafi, to pewnik, przed którym nic i nikt nie jest nas w stanie uchronić.

 Niestety, tutaj jest tak, że im bardziej pragniemy zwolnić kurs do tego miejsca, im bardziej staramy się spowolnić swój indywidualny bieg, włączyć niejako hamulec ręczny, tym szybciej – przynajmniej takie odnoszę wrażenie – zbliżamy się do tego świata wbrew własnym pragnieniom i oczekiwaniom. Jakby ktoś sobie z nas drwił i z naszych starań w tym zakresie. Jakby nasze pragnienia miał w głębokim poważaniu!

20.09.2018 r.

czwartek, 20 września 2018, adelmelua
Własność: Jarosław Czapliński

Polecane wpisy

  • Równość. Gdzie i kiedy?

    Do niniejszego wpisu skłonił mnie przyjaciel, który na moje zawarte tutaj kiedyś przemyślenia co do tego, że wszyscy ludzie są sobie równi, aż się żachnął i pow

  • Wspomnienie.

    Jako że dzisiaj rocznica stanu wojennego, pomyślałem sobie, że nie od parady będzie przytoczyć tutaj pewien epizod. Mój on czy nie mój, nieistotne, ważne, że zw

  • Występek jednych, odrzucenie bojaźni przez drugich.

    Każda zamknięta społeczność, mniejsze czy też większe grupy ludzi, odseparowane od tzw. większości, zamknięte w swoim hermetycznym świecie, mają to do siebie, ż

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
więcej: www.kiler.blox.pl kontakt: czaplinski@tlen.pl