Blog > Komentarze do wpisu

Rząd i jego nierząd.

Ponad dwa lata temu napisałem tutaj, że daję pisowcom dwa lata rządzenia i że po tym czasie nastąpią zasadnicze zmiany, na tyle duże, że odsuną ich one od władzy. Sąd swój opierałem na dwóch przesłankach: zużyciu materiału, tzn. rządzący narobią takiego bałaganu, że w końcu ludzie w proteście wyjdą na ulice i zażądają nie tyle powrotu do starego, ile w ogóle niezbędnych zmian tego, w czym aktualnie funkcjonują; druga przesłanka z kolei polegała na wierze, okazuje się dzisiaj że jednak płonnej, iż w Prawie i Sprawiedliwości znajdzie się na tyle duża grupa posłów, która w końcu tak uprawianej polityce wypowie posłuszeństwo i powie swoje stanowcze: Dosyć! Tak nie można postępować! Nie akceptujemy takich rozwiązań i takiej drogi politycznej. Odchodzimy!

Niestety, jak napisałem wyżej, moje rozumowanie w tym zakresie poniosło klęskę. Przynajmniej na dzisiaj. Ale nie dlatego jednak, że było ono zbyt naiwne, ono było jedynie za bardzo optymistyczne! A było takie, ponieważ opierało się na zaufaniu nie tyle do pisowskiego posła czy senatora, ono się opierało na zaufaniu do człowieka jako takiego! Człowieka, który okazał się, niestety,  najsłabszym ogniwem w moim rozumowaniu. Ściślej chodzi o to, że ów materiał z jakim mamy do czynienia, a jaki tworzy Prawo i Sprawiedliwość, to materiał mierny, bierny, ale, co najważniejsze dla wodza tej partii, wierny! To materiał, dla którego najważniejszą rzeczą jest przynależność do grupy, która otrzymuje profity od władzy w postaci intratnych synekur. Dlatego właśnie tacy ludzie nie staną po drugiej stronie barykady, nie powiedzą nagle: jesteśmy przyzwoici. Ponieważ oni ponad przyzwoitość i lojalność wobec społeczeństwa stawiają właśnie ww. zyski.

Dzisiaj rozgrywa się w zasadzie ostatni bój o praworządność w Polsce – bój o Sąd Najwyższy. W tej sytuacji można być pewnym jednego: jeżeli PiS-owi uda się położyć swoje zwyrodniałe łapsko na tej instytucji i tym samym uzależnić od siebie poprzez swoich nominatów, wówczas, niestety, obawiam się, że wcześniej czy później stanie się rzecz najgorsza z możliwych: o zmianach w Polsce zadecyduje jednak ulica.

Takie rozwiązanie, oczywiście, zawsze jest złe, tyle, że nierzadko jest jedynym, jakie pozostaje zdesperowanemu społeczeństwu, które pozbawione innych form politycznej walki, staje niejako pod ścianą. I mimo że taką formę politycznego rozstrzygnięcia odrzuca się a priori w warunkach demokratycznego państwa, to jednak sytuacja wewnętrzna kieruje się inną logiką i zmusza do tego, żeby akurat taką właśnie formę zaakceptować dla dobra sprawy.

Na koniec mam dla wszystkich krótkowzrocznych przedstawicieli dzisiejszego obozu władzy taką oto fraszkę:

                          Po latach

                     Niejedna ikona –

                     Po latach na śmietniku kona.

Dobrze by było, gdybyście panie i panowie z obozu władzy o tym pamiętali. Choć z drugiej strony trudno jest mi na to liczyć, z jednego prostego powodu: jesteście w swojej masie zbyt durni, w innej znów części głupio cwani, żeby w pewnym momencie pojawiła się niezbędna refleksja. Piszę więc bardziej z obowiązku wyrażenia tego co czuję, niż w nadziei, że uda mi się kogokolwiek z was nakłonić do zmiany swojego myślenia.

12.07.2018 r.

czwartek, 12 lipca 2018, adelmelua
Własność: Jarosław Czapliński

Polecane wpisy

  • Kolejna pofilmowa refleksja.

    Jakiś czas temu obejrzałem film zatytułowany Sabrina . Po kilku latach trafiłem na taki sam tytuł, tyle że z inną obsadą aktorską. O ile w nowszej wersji tego t

  • Idzie Wiosna, panie sierżancie!

    Astronomiczna? Już? W zasadzie tak, bo zawita do nas zaledwie za półtora miesiąca. Ale jakby tego było mało, już w tym momencie pojawił się na naszej scenie pol

  • Zakichany Tolek.

    W jednym jestem nieprzejednany: w krytyce posła Kłamczyńskiego. Dlatego od dawna piszę o jego niezwykle szkodliwym wpływie na polską politykę. Teraz dowiedzieli

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
więcej: www.kiler.blox.pl kontakt: czaplinski@tlen.pl