Blog > Komentarze do wpisu

Pisanie, a pisarstwo.

O  literaturze napisałem już tutaj wiele. Dzisiaj dla odmiany będzie parę słów o pisaniu. 

Oczywiście umiejętności pisania uczymy się od najmłodszych lat. Najpierw, jak w puzzlach, składamy literka po literce, tworząc jakiś wyraz. Na razie najprostszy z najprostszych, by wkrótce przejść do rzeczy trudniejszych – zdań złożonych, a następnie do tych złożonych wielokrotnie.

Z takiej konstatacji wynikać może, że pisanie, to takie zwykłe składanie zdań ze znanych nam wyrazów. I oczywiście jest to prawda, tyle tylko, że tak naprawdę, to jedynie jej część. Bo to również takie ich składanie, które ma na celu opowiedzenie jakiejś interesującej, nierzadko uczącej nas czegoś historii. Krótko mówiąc – pisanie, to tylko – i jednocześnie aż – umiejętność ułatwiająca nam życie, bo to możliwość nie tylko komunikowania się z innymi ludźmi i w ogóle ze światem, to również możliwość pogłębiania swojej wiedzy, ustawicznego rozwijania się i swojej wrażliwości. A dzieje się tak, ponieważ pisanie, tak naprawdę, idzie w parze z czytaniem.

Innym stopniem wtajemniczenia, tym wyższym w kontekście posługiwania się słowem pisanym jest pisarstwo, czyli, między innymi, tworzenie literatury. I tutaj sprawa jest o wiele trudniejsza, bowiem sam fakt posiadania przez kogoś umiejętności pisania nie czyni go jeszcze pisarzem. Gdyby bowiem jedno z drugim było tożsame, wówczas mielibyśmy od liku świetnych, wręcz genialnych pisarzy! A tak przecież nie jest. I nie jest tak na nasze szczęście!

Dlaczego piszę – na nasze szczęście? Ponieważ dzięki tej wyjątkowej umiejętności niektórych z nas, potrafimy należycie ocenić piszącego i docenić w odpowiedni sposób jego twórczość. Czy robimy to we właściwym czasie, to już inne zagadnienie, ważne, że tę ich wyjątkowość w końcu dostrzegamy, a następnie w sposób powszechny uznajemy za wyjątkową, czy też wybitną, zasługującą na najwyższe nasze uznanie, szacunek i podziw.

W ten właśnie sposób rodzi się klasyka!

P.S.

W ostatnim czasie czytam dwie lektury równolegle. Pierwsza, to Trumana Capote Portrety i obserwacje. Eseje, druga – to korespondencja pomiędzy S. Mrożkiem i L. Tyrmandem zatytułowana W emigracyjnym labiryncie. Listy 1965-1982. Dlatego jako dodatek przytoczę na koniec słowa tego pierwszego, odnoszące się właśnie do pisarstwa – jego pisarstwa:

Nie wiem, co wiesz o swoim pisarstwie, jako „tym”. Ja niestety nie jestem rasowym, czystym pisarzem. Tacy spełniali się w tym. Mann, Dostojewski, Faulkner. Pisali, jak oddychali. Ja nie mam tego talentu, który ogarnia całą osobowość, nie jestem tym, który się spełnia w pisaniu. Przekleństwo na moją głowę. Moje pisanie to za krótka kołdra, spod której zawsze wystaje mi albo głowa, albo nogi. Ulgą są te chwile, w której wystają nogi. Ostatnio wystaje mi głowa.

11.05.2018 r.

piątek, 11 maja 2018, adelmelua
Własność: Jarosław Czapliński

Polecane wpisy

  • Plan!

    Fajansiarze z partii Prawo i Sprawiedliwość, a tak naprawdę reprezentanci specyficznie pojmowanego prawa i takiejż sprawiedliwości, chcą zmieniać sądy, totalnie

  • O sądach raz jeszcze.

    Czy sądy powinny być niezależne, nie powinny podlegać żadnej władzy wykonawczej? Pytanie to powinno być w zasadzie z gatunku tych retorycznych, bo to oczywiste,

  • Elektorat, czyli na pstrym koniu…

    Wieś, to niezwykle niewdzięczny elektorat – niewdzięczny, bo zwykle nielojalny. Nie będę się tutaj wdawał w opisywanie przeszłości, jak to było przed wojn

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
więcej: www.kiler.blox.pl kontakt: czaplinski@tlen.pl