Blog > Komentarze do wpisu

Trzy kolory: biały.

Dzisiaj trzecia i ostatnia część tryptyku K. Kieślowskiego Trzy kolory: Biały. To historia polskiego fryzjera, który wygrywając konkursy za granicą zatrzymuje się tam, gdzie się zakochał. A gdzie można najszybciej i najpiękniej się zakochać? Oczywiście we Francji! Więc Paryż. Tyle że Francja, Paryż dla zakochanych, okazuje się nie taki znowu łaskawy i piękny dla zakochanego głównego bohatera filmu. Obiekt jego gorącego i szczerego uczucia okazuje się bowiem kobietą tyleż piękną, co i okrutną: bezceremonialnie i bezdusznie przeprowadza sprawę rozwodową, wcześniej wyczyszcza mu konto i zostawia na ulicy. Dosłownie!

Główny bohater, którego gra Z. Zamachowski, szczęśliwym trafem – nie posiada bowiem paszportu – nietypową drogą, bo jako bagaż w dużej walizce, wraca jednak do Polski i dzięki korzystnemu splotowi okoliczności wzbogaca się. Tyle że nie daje mu to szczęścia: wciąż nie może zapomnieć o swojej miłości, zranionej duszy i związanym z tym upokorzeniu. Bo takowego przy okazji doznał. Dlatego postanawia, dzięki tyleż sprytnemu, co równie perfidnemu planowi, sprowadzić obiekt swoich uczuć do kraju.

Kobieta, która go skrzywdziła a którą on bez pamięci pokochał, po sprowadzeniu jej do Polski, zostaje oskarżona o jego śmierć, którą oczywiście wcześniej sfingował. Tym samym trafia do więzienia, co z czasem odbija się na jej zdrowiu psychicznym: wraz z upływem czasu coraz bardziej traci kontakt z rzeczywistością.

Pytanie, jakie się tutaj musi pojawić, brzmi: Czy dzięki temu główny bohater filmu osiąga to, czego tak usilnie pragnął? Czy daje mu to zadowolenie i szczęście? Oczywiście nie – efekt jego planu nie przynosi mu, bo nie może przynieść, ani ukojenia, ani tym bardziej satysfakcji. Z jednego wszakże może być prawdopodobnie zadowolony: obiekt jego uczuć jest blisko, ma go w zasadzie obok siebie, niejako na wyciągnięcie dłoni. Wie, że dzięki przekupionym strażnikom więziennym może w każdym momencie na nią patrzeć z więziennego podwórza, skąd widać ją poprzez więzienne kraty.

Zemsta jest okrutna: jego metrykalne nieistnienie i związana z tym fikcyjna śmierć w zamian za jej uwięzienie i utratę zmysłów. Diaboliczny plan z przerażającą na końcu karą. Jednak bez ukojenia duszy i oczekiwanej satysfakcji.

Szlag z taką miłością!

              07.04.2018 r.

sobota, 07 kwietnia 2018, adelmelua
Własność: Jarosław Czapliński

Polecane wpisy

  • Pośpiech.

    Oczywiście, wszystkim się spieszy. Gdzieś tam. Młodym ludziom żeby dorosnąć i móc cieszyć się życiem dorosłych; starszym – żeby wreszcie wyprowadzić się z

  • Nie mam ochoty!

    Na co nie mam ochoty? Cóż, w życiu nie miałem ochoty na wiele rzeczy. Na chodzenie do szkoły, podczas gdy z drugiej strony uwielbiałem łazić na wagary; od najmł

  • Piśmienny, czy jednak nie?

    Od wieków zadajemy sobie pytanie, czy Jezus potrafił pisać? Głęboko wierzących tak postawiona kwestia z całą pewnością oburzy, z drugiej jednak strony pytanie t

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
więcej: www.kiler.blox.pl kontakt: czaplinski@tlen.pl