Blog > Komentarze do wpisu

Gra o tron - cokolwiek to znaczy.

Nie przepadam za literaturą fantasy, jednak serial Gra o tron oczarował mnie. Tak po prostu. I mimo że początkowo podchodziłem do tego filmu jak pies do jeża, bo nie do zaakceptowania był dla mnie fakt, że nikomu w tym filmie nie można było zaufać – zdrada czaiła się wszędzie; że przemocy było aż nadto, a krew lała się gęsto, to jednak wraz z upływem czasu serial wciągał mnie coraz bardziej, coraz skuteczniej, aż w końcu zwyczajnie mną zawładnął! Dlaczego? Oczywiście nie dlatego, że przez ekran przewija się sporo rozebranych pięknych kobiet – chociaż z pewnością przydaje to filmowi waloru estetycznego, przede wszystkim dlatego, że urzekł mnie on doskonałym wręcz naturalizmem scen i genialnymi zdjęciami, a także, co istotne, mądrymi dialogami. Pomijając oczywiście to, gdzie cała akcja ma miejsce i czego dotyczy.

Dlaczego o tym piszę? Ponieważ w serialu tym, nie biorąc pod uwagę różnego rodzaju gierek, nieuczciwości, nierzadko chorobliwego wręcz pragnienia władzy, od czasu do czasu pojawia się kwestia, która dotyczy w zasadzie każdego z nas, i to od zamierzchłych czasów aż do dzisiaj, a która odnosi się do transcendencji, to jest do naszych wierzeń. Dlatego gdy zacząłem się nad tym głębiej zastanawiać, wyszło mi, że autor książki na motywach której nakręcono ów serial, podszedł do zagadnienia w sposób niejako filozoficzny, tzn. w sposób niezwykle dojrzały i zapewne z dość dużym bagażem doświadczeń, o czym świadczyć może podejście do tematu nie tyle religii, ile w ogóle wiary i uznawania przez bohaterów tej opowieści wielobóstwa. A żeby być bardziej dokładnym, to w tym konkretnym przypadku chodzi o uznawanie zarówno bogów starych, jak i nowych, albowiem taka własnie kwestia pada w filmie wielokrotnie: przysięganie na bogów starych lub nowych. Albo też na jednych i drugich.

O czym nam to mówi? Myślę, że przede wszystkim o jednej podstawowej rzeczy, mianowicie, że w historii człowieka bogowie byli różni, w zależności od czasów i politycznych uwarunkowań, oczekiwanych w tym zakresie pragnień rządzących, a także ich relacji z kapłanami danego wyznania. Nie tyle bowiem pragnienia społeczeństw w niniejszej sferze były na początku najważniejsze, one dopiero z czasem stawały się istotne i zaczęły być realizowane; na początku najistotniejsze były cele i pragnienia sprawujących władzę oraz rządy przedstawicieli danego Kościoła. Słowem – chodziło o jedność tego, co boskie, sacrum, z tym, co świeckie – reprezentujące władzę, czyli koronę. Dlatego twierdzenie, jakoby jakiś konkretny Bóg stworzył nas na wzór i podobieństwo swoje można wsadzić między bajki dla grzecznych dzieci. Albo grzesznych dorosłych. Albowiem są one tak samo prawdziwe, jak istnienie smoków. Albo jak te oto słowa:

– Jam jest wszystkim! Ja i tylko ja stworzyłem człowieka bez żadnego wzoru i podobieństwa do kogokolwiek i czegokolwiek, a następnie zaraziłem go strachem. Po to, żeby się bał do końca dni swoich. Bo strach to zły doradca – zniewala. A mnie potrzebni są nie wolne od wszystkiego istoty, ale właśnie niewolnicy. Tylko oni. Tacy właśnie ludzie – niewolni!

Ale to nie początek naszej historii, zanim bowiem pojawił się pierwszy człowiek, miało miejsce takie oto wydarzenie. A było to mniej więcej 400 milionów lat temu.

A gdy w końcu wyszedł z wody na suchy ląd, on – Tetrapod, pierwszy tego imienia, rzekł:

– I stworzył mnie On na wzór i podobieństwo swoje, abym był i zasiedlał ziemię i czynił ją sobie poddaną. To znaczy podatną na służenie mi we wszystkich obszarach mojego istnienia.

Ament.

15.04.2018 r.

niedziela, 15 kwietnia 2018, adelmelua
Własność: Jarosław Czapliński

Polecane wpisy

  • Trzy kolory: biały.

    Dzisiaj trzecia i ostatnia część tryptyku K. Kieślowskiego Trzy kolory: Biały . To historia polskiego fryzjera, który wygrywając konkursy za granicą zatrzymuje

  • Licho nie śpi.

    Jeżeli polskie społeczeństwo idiocieje – a robi to na bank, biorąc choćby pod uwagę jego polityczne wybory, czy programy telewizyjne jakie ogląda –

  • Jest się czego bać!

    Po śmierci A. Litwinienki, B. Bierezowskiego, A. Politkowskiej, A. Dewotczenki, G. Starowojtowej i wielu, wielu innych; po śmierci, niby w zwyczajnym wypadku sa

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
więcej: www.kiler.blox.pl kontakt: czaplinski@tlen.pl