Blog > Komentarze do wpisu

Jest się czego bać!

Po śmierci A. Litwinienki, B. Bierezowskiego, A. Politkowskiej, A. Dewotczenki, G. Starowojtowej i wielu, wielu innych; po śmierci, niby w zwyczajnym wypadku samochodowym syna i żony S. Skripala, podwójnego agenta rosyjskiego, który przeszedł na stronę zachodniego świata, przyszła „wreszcie” śmierć po niego samego, a także i jego córki. Dlaczego? Dlatego że zdradził! A jak powszechnie wiadomo Rosja, podobnie jak do niedawna jeszcze Związek Radziecki, zdrady nie wybacza. Mateczki Rosji bowiem się nie zdradza, za mateczkę Rosję można jedynie umrzeć. Stąd trucie swoich byłych obywateli, albo też zwykłe ich odstrzeliwanie jak łownej zwierzyny. I to bez względu na to, kto jest gospodarzem Kremla. Najlepszym bowiem, bo najskuteczniejszym zarządcą w imperium zła, jak kiedyś określił Związek Radziecki prezydent R. Reagan, jest strach. On stanowi kręgosłup tego państwa, jemu życie jest w nim podporządkowane.

Piszę o tym nie tylko dlatego, że gardzę kremlowskimi gangsterami politycznymi, którym przewodzi dzisiaj Wowka P. zwany Szczurkiem, piszę przede wszystkim dlatego, że w takim właśnie działaniu, o jakim napisałem wyżej, dostrzegam ogromne niebezpieczeństwo jakie zagraża światu wolnemu i demokratycznemu, więc, póki co, również i nam.

Jeżeli bowiem tak łatwo można „załatwić”, a ściślej – pozbyć się ze świata żywych pojedynczego człowieka, który zdradził, bo przeszedł na drugą stronę, to równie łatwo można przeprowadzić podobną akcję, tyle że rozszerzoną na tysiące ludzi, zatruwając ujęcia wody pitnej, żywność, czy rozpylając szkodliwą substancję w powietrzu, jak to zrobił jakiś czas temu japoński szaleniec z sarinem w tokijskim metrze. Pytanie tylko: czy trafi się w końcu kiedyś na tyle zdesperowany świr, stojący na czele jakiegoś państwa a dysponujący odpowiednim chemicznym materiałem, który zdecyduje się na taki właśnie krok i to bez względu na jego katastrofalny efekt końcowy. Gdy jednak kiedyś taki posraniec się znajdzie wówczas, najkrócej rzecz ujmując, będziemy mieli pozamiatane, tzn. przesrane! Al. Kaida  czy nawet chore państwo ISIS okażą się przy tym zagrożeniu zwykłymi płotkami nie wartymi uwagi, bo walczącymi w sposób konwencjonalny, czyli przewidywalny. W przypadku chemicznego szaleństwa rzecz przedstawia się, niestety, zgoła inaczej – o wiele groźniej!

Czy zatem znajdzie się kiedyś na tyle chory łeb, na skalę światową, naturalnie, nie regionalną, który pomyśli: po mnie choćby potop – i urządzi nam piekło na ziemi? Oczywiście oby nie. Wykluczyć jednak takiego rozwoju wypadków nie można. Szczególnie, gdy widzimy do czego zdolny jest człowiek w swoim szaleństwie utrzymania władzy.

25.03.2016 r.

niedziela, 25 marca 2018, adelmelua
Własność: Jarosław Czapliński

Polecane wpisy

  • Takie tam sobie myślenie.

    1.Ostatnio zastanawiałem się nad twierdzeniem, jakoby żadna praca nie hańbiła i doszedłem do wniosku, że jeżeli nawet powyższe słowa są prawdziwe, to z całą pe

  • Gra o tron - cokolwiek to znaczy.

    Nie przepadam za literaturą fantasy, jednak serial Gra o tron oczarował mnie. Tak po prostu. I mimo że początkowo podchodziłem do tego filmu jak pies do jeża,

  • Prezesowe banialuki, czyli – marsz to jest nasz ostatni!

    – Ja, wielki zaklinacz rzeczywistości, chcę wam powiedzieć, muszę wam powiedzieć, że to ostatni nasz marsz – ostatni, bo nareszcie doszliśmy do celu

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
więcej: www.kiler.blox.pl kontakt: czaplinski@tlen.pl