Blog > Komentarze do wpisu

Życzenie niedomogi.

Kiedyś napisałem tekst zatytułowany Życzenie śmierci, w którym zastanawiałem się głośno, czy wypada, czy jest moralnie zasadne życzenie jej komuś. I dowodziłem w nim, że takie właśnie życzenie jest jak najbardziej usprawiedliwione. Dowodem na to była działalność wielu oprawców w odległej przeszłości, jak i tych z historii XX wieku: Stalina, Hitlera, Pol Pota, Mao Zedonga, Kim Dzon Ila i wielu, wielu innych. Dlatego właśnie w tamtym tekście byłem zdania, że nierzadko lepszym rozwiązaniem jest czyjaś pojedyncza śmierć, niż setek tysięcy czy nawet milionów istnień ludzkich w wyniku działalności jednego podłego sukinsyna!

Czy dzisiaj, na naszym rodzimym podwórku mamy do czynienia z podobnym dylematem? Oczywiście nie, bo to niemożliwe! Zmieniły się warunki życia, okoliczności i w ogóle to nie ten czas na takie eksperymenty. Niemniej wiele wskazuje na to, że trend ku takim właśnie negatywnym rozwiązaniom w naszym politycznym życiu jest, niestety, jak najbardziej obecny i wystarczy jedynie splot niekorzystnych okoliczności i determinacja ludzi władzy, żeby on się zrealizował w wynaturzonej wersji. Tym bardziej, że rządzący, dzięki stanowionemu dzisiaj przez siebie prawu, już mają takie narzędzia. Nie miałyby one naturalnie tak fatalnego skutku, jak np. te z ubiegłego stulecia, niemniej można się spodziewać, że również one mocno niekorzystnie wpłynęłyby na nasze życie. Ba  już wpływają!

Czy jesteśmy w stanie tego uniknąć? Jak najbardziej! Nigdy tak nie jest, że nasz pojedynczy los, czy szerzej – historia ludzkości jest jednostronnie negatywnie zdeterminowana. Wiele zależy od nas samych, od danego społeczeństwa. W naszym przypadku zależy to od tego, czy zdołamy odsunąć od władzy człowieka, który jest przyczyną całego tego nieszczęsnego zamieszania. Czy jesteśmy na tyle silni i dojrzali, żeby przeciwstawić się panu Kłamczyńskiemu i jego partii w dalszym zawłaszczaniu i psuciu państwa prawa. Bo nikt inny, jak właśnie ten człowiek, nie sprawując żądnej państwowej funkcji, tak naprawdę rządzi tym krajem, realizując swoje chore wizje, wynikające z jego kompleksów, fobii i zwykłej zawiści!

Człowiek ten, współodpowiedzialny za katastrofę smoleńską, za łamanie zasad państwa prawa, konstytucji – najważniejszego aktu prawnego naszego kraju, a także jej strażnika – Trybunału Konstytucyjnego; który poprzez swoich ludzi – oddanych bezmózgich sztabowców niszczy wiele dobrych i cennych rzeczy budowanych z mozołem od prawie trzydziestu lat – decyduje, o zgrozo!, o naszym tu i teraz, nie biorąc zresztą za nic żadnej odpowiedzialności. A może to robić, ponieważ jego decyzje sygnują inni – pan A. Duda, p. B. Szydło i cała rzesza nieudaczników w rządzie, począwszy od ministra rozbrojenia narodowego, poprzez bandytę środowiskowego, czy szeryfa swoiście pojmowanego prawa, a skończywszy na ćwierć inteligentnym ministrze spraw zagranicznych.

Czy mamy zatem jakieś wyjście z niniejszej sytuacji? Oczywiście, zawsze ono jest – choćby poprzez usunięcie rządzących ze swoich stanowisk. Problem jednak w tym, że wybory dopiero za dwa i pół roku, a zmiany są konieczne już, od zaraz! Dlatego, myślę, niezbędne jest podstawowe posunięcie: unieszkodliwienie największego politycznego  szkodnika, bez którego nic aż tak złego w Polsce by się nie wydarzyło.

To oczywiste, że sam tego nie zrobi, tzn. nie unieszkodliwi się. Siłowe rozwiązanie również nie wchodzi tutaj w rachubę. Pozostaje więc w tym przypadku jedynie wspomniane wyżej życzenie. Nie, oczywiście że nie śmierci. Może jedynie jakiejś niedomogi. Niedyspozycji jednak na tyle uciążliwej, aby wykluczyła go z politycznego życia. Najlepiej na stałe. Na czym miałaby owa niedomoga polegać, jak wyglądać – nie mam pojęcia, chociaż tak naprawdę wiele jest możliwości. Wiem za to jedno: taka właśnie niedomoga byłaby jak najbardziej pożądana – przynajmniej przeze mnie.

04.05.2017 r.

czwartek, 04 maja 2017, adelmelua
Własność: Jarosław Czapliński

Polecane wpisy

  • Oświadczyny.

    Jest wczesna jesień. On i Ona w kawiarnianym ogródku. Siedzą przy stoliku, jedzą ciastka i piją kawę. Ona: Gdyby słońce się co chwila nie chowało za chmurami, b

  • Refleksje.

    1.Pytanie, jakie stawiamy sobie jako ludzkość od dawien dawna, brzmi: Czy podróże w czasie są możliwe? Czy jesteśmy w stanie przenieść się w przeszłość, a tym s

  • Niedzielna pogaducha.

    Ona: Idziesz? On: (z rozdrażnieniem) Gdzie znowu? Ona: Do kościoła oczywiście. Jest niedziela. On: Do kościoła? Niby po co? Etat, który mnie tam interesuje, jes

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
więcej: www.kiler.blox.pl kontakt: czaplinski@tlen.pl