Blog > Komentarze do wpisu

E.M. Remarque, a E. Hemingway.

  Kiedyś napisałem tutaj o „Łuku triumfalnym” tego pierwszego, który najzwyczajniej w świecie mnie urzekł. Nie tylko zresztą on, później było wiele jego utworów, które pozostały we mnie na zawsze – i „Noc w Lizbonie”, i „Iskra życia”, i „Czarny obelisk” czy „Czas życia i czas śmierci”. Podobnie rzecz się przedstawia z twórczością E. Hemingwaya, który pozostał dla mnie również niezmiernie ważny. To jednak, o czym chciałbym dzisiaj napisać, to refleksja dotycząca ich obu.

  Mimo, że obaj wychowywali się w odmiennych warunkach, posiadali inne korzenie, posługiwali się różnymi językami, które tak naprawdę ich określały i charakteryzowały jako pisarzy, to obaj zostali ukształtowani przez bardzo ciężkie czasy. Pierwszy w zasadzie z konieczności – był Niemcem, drugi, jako Amerykanin, bardziej z wyboru. Obaj jednak pozostali dla mnie wielkimi romantykami światowej literatury XX-ego stulecia. Romantykami pozbawionymi jednak złudzeń. Nie zostali jeszcze jednymi bezpłciowymi dostarczycielami ckliwych i szybko umierających romansideł, wręcz przeciwnie – obaj byli pisarzami ostro i brutalnie odsłaniającymi nie najlepszą ludzką kondycję. Ich literatura, co ciekawe, nie sprowadzała się jedynie do bardziej czy też mniej bezowocnej krytyki poczynań człowieka, ona pozostawała, mimo wszystko, pełna wyrozumiałości dla niego, dla tego, co i dlaczego robi. Wynikało to oczywiście z faktu, że nie oceniali go, nie pouczali, a po prostu zwyczajnie o nim pisali. Wychodzili z założenia, że to powinno zdziałać więcej, niż bezsensowne tyrady i mentorskie napomnienia.

   I myślę, że tak właśnie działało. I nadal działa. Czy podobnie będzie działać na następne pokolenia? – tego nie wiem. Być może. O ile oczywiście będą czytani. Taka literatura bowiem zmusza do refleksji nad sobą, nad człowieczeństwem, nad życiem. Taka literatura nie pozostawia obojętnym, jest niczym nieśmiertelność!

         27.12.2013 r.

piątek, 27 grudnia 2013, adelmelua
Własność: Jarosław Czapliński

Polecane wpisy

  • Równość. Gdzie i kiedy?

    Do niniejszego wpisu skłonił mnie przyjaciel, który na moje zawarte tutaj kiedyś przemyślenia co do tego, że wszyscy ludzie są sobie równi, aż się żachnął i pow

  • Wspomnienie.

    Jako że dzisiaj rocznica stanu wojennego, pomyślałem sobie, że nie od parady będzie przytoczyć tutaj pewien epizod. Mój on czy nie mój, nieistotne, ważne, że zw

  • Występek jednych, odrzucenie bojaźni przez drugich.

    Każda zamknięta społeczność, mniejsze czy też większe grupy ludzi, odseparowane od tzw. większości, zamknięte w swoim hermetycznym świecie, mają to do siebie, ż

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
więcej: www.kiler.blox.pl kontakt: czaplinski@tlen.pl