Blog > Komentarze do wpisu

List.

   Dzisiaj dla odmiany, zamiast tradycyjnego wpisu, list. Pierwszy z zaplanowanego szeregu, które do dzisiaj jednak nie powstały. Stwierdziłem bowiem w pewnym momencie, że na ich pojawienie się jest jeszcze czas. Zapewne zbyt optymistycznie podszedłem do tematu z tym czasem, niemniej pisanie ich postanowiłem odłożyć na później. Może nie byłem na nie gotowy, może nie było we mnie na tyle silnej woli, żeby temat kontynuować, a może najzwyczajniej w świecie nie chciało mi się drążyć tematu. Jakkolwiek było, podjąłem decyzję, żeby przedstawić go jednak dzisiaj w tym miejscu. Może jako argument dotyczący mojego wpisu dotyczącego rozmowy z kolegą z pracy. Może. A może patronował mi inny cel. A oto on:

Witaj, Tęsknotko---                                                                

   Widzisz – i znów piszę do Ciebie. To jest kolejny list który, w odróżnieniu do poprzednich, do Ciebie już jednak nie dotrze: fizycznego adresata brak. A poczta tam, gdzie obecnie się znajdujesz, nie dochodzi. Mimo to jednak piszę. Piszę, bo... Bo mam Cię we krwi jak narkotyk, którego nie sposób się pozbyć. Nie znam zresztą skutecznego sposobu na tego rodzaju detoks. I nie chcę znać! Dobrze mi z tym uzależnieniem. Bo usunąć Cię ze swojego krwiobiegu, znaczyłoby pozbawić się przeszłości – przeszłości z Tobą! Usunąć Cię ze swojego myślenia, z siebie. A ja nadal noszę Ciebie w sobie, nadal tkwisz w najgłębszych zakamarkach mojego ciała – delikatną pieszczotą, czułym spojrzeniem, niedopowiedzianym gestem, mądrym słowem, a także milczeniem. Ale jakże wiele mówiącym milczeniem! Tym wszystkim dla mnie jesteś. I będziesz. Bo... Bo byłaś! A byłaś tym wszystkim i wieloma jeszcze innymi rzeczami, których nie sposób tutaj wymienić. Byłaś wszystkim – wszystkim dla mnie! Stąd ten list. I następne, które nastąpią. Będę je pisał do Ciebie, nieprzerwanie, aż do chwili gdy... gdy znów się spotkamy i... i wtedy nic nie będzie ważne – bo ponownie będziemy należeć do siebie! Tylko. Jak dawniej. Dzisiaj jednak żegnaj, Kochanie, i do spotkania wkrótce. Twój – ja... 

     23.05.2013 r. 

czwartek, 23 maja 2013, adelmelua
Własność: Jarosław Czapliński

Polecane wpisy

  • Równość. Gdzie i kiedy?

    Do niniejszego wpisu skłonił mnie przyjaciel, który na moje zawarte tutaj kiedyś przemyślenia co do tego, że wszyscy ludzie są sobie równi, aż się żachnął i pow

  • Wspomnienie.

    Jako że dzisiaj rocznica stanu wojennego, pomyślałem sobie, że nie od parady będzie przytoczyć tutaj pewien epizod. Mój on czy nie mój, nieistotne, ważne, że zw

  • Występek jednych, odrzucenie bojaźni przez drugich.

    Każda zamknięta społeczność, mniejsze czy też większe grupy ludzi, odseparowane od tzw. większości, zamknięte w swoim hermetycznym świecie, mają to do siebie, ż

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2013/05/23 10:58:38
wzruszajacy list:) bardzo chwyta za serce:) ciekawe, co sprawilo, ze teraz już drążysz temat:))
-
2013/05/23 11:05:42
Ha, nie drążę. Tak tylko postanowiłem go tutaj przytoczyć. Historia jednorazowa i zamknięta. Póki co;)
-
2013/05/23 11:11:54
to jest dobre ..historia jednorazowa i zamknięta poki co - list trąci nostalgią, sentymentem, otwartoscią na jeszcze ...a Twoj komentarz jakims chłodem albo cynizmem:))
-
2013/05/23 18:10:51
Chłód? Może trochę. Cynizm? Nie myślę. Nie, na pewno nie! Po prostu dalsze listy nie powstały, mimo że taki był zamiar, więc - właśnie póki co - historię mam zamkniętą. I tyle. I myślę, że jednocześnie aż tyle;)
-
2013/05/23 19:14:10
:D no to czepie sie slowka:))) historia to historia i nie bardzo rozumiem co to znaczy historia zamknieta, a sa historie otwarte?-:)))
-
2013/05/24 06:10:34
Powiem tak: ta konkretna historia jest zamknięta. A czy inne są otwarte? Myślę, że mogą i zapewne są. Wszystko jest zależne od rozciągnięcia ich w czasie. Dzisiaj również jakieś się dzieją, trwają. Nie napisałem tego z pozycji historyka - chociaż nie do końca, bo tak się "nieszczęśliwie" składa, że wykształcenia akurat nim jestem. Co za historia!;)))
-
2013/05/24 08:26:15
No to z tego co napisales, to prawdziwy historyk z Ciebie, taki z krwi i kości:) a emocje zawarte w liscie to historyczna ściema, jakimi ludzkosc jest darzona przez niektorych historyków:))
-
2013/05/24 20:41:44
I najgorsze, że nie mam nic na swoje usprawiedliwienie! Dlatego powiem tylko: Moja wina, moja wina, moja wielka... butelka wina;)))
-
2013/05/24 21:14:32
a po co tu jakies usprawiedliweinia? :DD napisales post, a ja usilowalam jakies komentarze napisac :))) bo wlasciwie nie wiadomo co odpierdzielasz i co ten kolega Ci kazał a co /ty robisz:))
więcej: www.kiler.blox.pl kontakt: czaplinski@tlen.pl