Blog > Komentarze do wpisu

Człowiek mądry przed, czy po szkodzie?

     65 mln lat temu dużych rozmiarów planetoida uderzyła w ziemię, kończąc tym samym trwające 165 milionów lat „rządy” dinozaurów w mezozoiku. Ludzi wówczas nie było, ale można śmiało wysnuć hipotezę, że to zdarzenie przyspieszyło pojawienie się na ziemi człowieka. Przynajmniej mogę tak spekulować w oparciu o dzisiejszy stan nauki.

      W bliższych nam czasach, bo 30 czerwca 1908 roku na Syberii rozpadł się meteoryt zwany tunguskim, którego siła uderzeniowa zniszczyła wszystko, co istniało na obszarze 200 tysięcy hektarów. Gdyby pojawił się on kilka godzin później, mógłby zmieść z powierzchni ziemi jakieś miasto europejskie i… nasza historia zapewne potoczyłaby się inaczej. Nie będę tutaj dywagował, jakie miasto, czy ilu ludzi by zginęło, że tak powiem, przy okazji. Istotny dla mnie jest sam fakt: jest ziemia i są ogromne ilości (bagatelka, ponoć nawet milion!) krążących w przestrzeni kosmicznej asteroid. Innymi słowy prawdopodobieństwo uderzenia w nas takiego intruza jest realne i duże. Czy świadomość istnienia takiego niebezpieczeństwa uczy nas czegoś? Właściwie niewiele. Niby zdajemy sobie z tego sprawę, ale tak naprawdę władcy tego świata, czyli rządzący w naszym imieniu myślą, że… jakoś to będzie. Na razie nic nam nie grozi, więc dalej możemy spać spokojnie, zbroić się i bezkarnie wzajemnie siebie zabijać w imię jakichś tam absurdalnych racji i idei.

      Nie wiem, jaki będzie los ziemi i ludzi, generalnie jednak przyszłość widzę podobną do dziewiczego rejsu Titanica. Tak jak on szedł na dno w przy akompaniamencie muzyki, tak i my będziemy kiedyś ginąć również w jej rytm. Z tą różnicą, że nie będzie ona pochodziła z instrumentów muzycznych. Nam zagra orkiestra kosmiczna, która swoim pojawieniem się da tylko sygnał wszystkim produktom myśli ludzkiej, wywołując tym samym kakofonię przeróżnych dźwięków, pochodzących z ginącego świata. I obawiam się, że wcale nie obudzimy się wówczas z ręką w nocniku, ale w ogóle ten sen nie skończy się nigdy. A jeżeli nawet będzie miał koniec, to dla niewielu „śpiochów”. Czy będą to wybrańcy i szczęśliwcy? Myślę, że wiele będzie można o nich powiedzieć, poza jednym: że są właśnie szczęściarzami.

     Ale może jest tak, że taka hekatomba, o wiele potężniejsza od obu wojen światowych razem wziętych, jest człowiekowi potrzebna? Może jak zostanie z obecnych siedmiu miliardów istnień ludzkich pięćset tysięcy, milion, to wówczas coś w końcu do nas dotrze – coś, co uświadomi nam, że nie jesteśmy bezkarnymi panami tego świata; że tak naprawdę jesteśmy jedynie bardziej świadomymi swego istnienia robaczkami i żeby zrozumieć coś więcej, powinniśmy spojrzeć na siebie i ziemię z innej perspektywy: jak na całość, bez granic państwowych, bez uprzedzeń co do koloru skóry, wyznania, czy orientacji seksualnej. Może jak pozbędziemy się ograniczeń myślowych, to wówczas dotrze do nas istota naszego bytu?

      Mówi się, „że Polak mądry po szkodzie”. To prawda. Ale połowiczna. Bo całkiem zasadnym by było powiedzieć: człowiek mądry po szkodzie. Czy okaże się kiedyś mądry przed szkodą, pokaże przyszłość.

      20.02.2013 r.

środa, 20 lutego 2013, adelmelua
Własność: Jarosław Czapliński

Polecane wpisy

  • Wstanie z martwych, czyli bajer na potęgę!

    Kiedyś kursowało takie powiedzenie, szczególnie w odniesieniu do kiepskich sensacyjnych filmów, mianowicie: zabili go i uciekł . Piszę o tym, ponieważ ilekroć m

  • Finalne odliczanie?

    Przepowiedni, z reguły zwiastujących koniec rodzaju ludzkiego, a tym samym wieszczący koniec czasów w historii ludzkości było wiele. Ich źródłem były zarówno pr

  • Intuicja – pochodna reinkarnacji?

    Intuicja – czym ona jest? Zmysłem, tym atawistycznym instynktem odziedziczonym po naszych przodkach? A jeżeli tak, to czy ona również jest dowodem na̷

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
więcej: www.kiler.blox.pl kontakt: czaplinski@tlen.pl