Blog > Komentarze do wpisu

Bogacze i biedne żuczki, czyli trochę prywaty.

     Napisałem tutaj kiedyś, że bogactwo jednych ma w sobie coś dojmująco niesprawiedliwego, wręcz nieprzyzwoitego, tj. ubóstwo innych; pisałem również, że coraz bogatsi nie chcą się dzielić zyskiem z tymi, którzy im ten zysk wypracowują, czyli z nami – biednymi żuczkami, których jest oczywiście zdecydowana większość. Od napisania tych słów nic się w tej kwestii nie zmieniło i szybko się nie zmieni, jeżeli w ogóle kiedykolwiek. Bowiem z bogatymi ludźmi jest tak, jak ze złodziejem: ten ostatni myśli że nigdy nie wpadnie, bo tak dobrze mu idzie, pierwszy z kolei będzie do upadłego mnożył zyski z samej chęci posiadania. Cóż, oblicza nałogów są różne – jedni palą papierosy, inni zbierają znaczki, a jeszcze inni gromadzą pasjami pieniądze. To, że krótkowzroczna polityka obu kiedyś runie, w chwili obecnej ich nie obchodzi. Więc złodziej będzie kradł aż wpadnie, bogacz będzie wyzyskiwał pracowników, aż cierpliwość zatrudnionych u niego ludzi osiągnie punkt kulminacyjny i… kiedyś dojdzie do jawnego buntu. Gdy ich pozycje runą, czy też zostaną przynajmniej mocno zachwiane, obaj okażą solidarne zdziwienie i zaskoczenie. Jeden, że w ogóle powinęła mu się noga, drugi – że przecież był taki ludzki, słowem swój chłop!

    W ostatnim czasie taka niezbyt przyjemna sytuacja, odnosząca się właśnie do pieniędzy, dotknęła mnie. Krótko mówiąc przez parę ostatnich lat zarabiałem nieduże, ale znośne pieniądze, jak na moje skromne wymagania. Dla innych byłyby one śmieszne, ale mnie jakoś one wystarczały. Dzisiaj, gdy przez kilka ostatnich lat moja pensja była niejako zamrożona, pieniądze które dostaję są tak żenująco małe, że przestałem znajdować wytłumaczenie tej sytuacji. Dlatego postanowiłem upomnieć się o podwyżkę. Naturalnie odmówiono mi, uzasadniając to nawet nie tyle słabą kondycją firmy, ile tym, że inni mają tyle samo co ja, a ja to nawet więcej, bo mam jeszcze dodatek funkcyjny, więc powinienem się cieszyć, bo przecież inni dodatku nie mają. Poza tym mam przecież możliwość dorobienia na umowę-zlecenie, więc o co tyle hałasu?! Fakt, jestem wyjątkowym szczęściarzem, a po namyśle chyba powinienem nawet stwierdzić, że również ogromnym niegodziwcem. No bo jak mogę się upominać o podwyżkę, jak inni zarabiają tyle samo co ja? W końcu szefostwo jest tak dobre dla nas, myśli o nas nocami i dniami, aby nas uszczęśliwić, że powinienem to w końcu docenić i dziękować, że w ogóle pracuję i całować niektórych za to po rękach!

     Cóż, całować szefostwa po rękach na pewno nie będę, jeżeli to robię, to jedynie wobec kobiet i sprawia mi to znacznie więcej satysfakcji niż mogłoby w relacji ja-kierownictwo. Chociaż przyznaję, że taka możliwość istnieje również i w naszych relacjach. Pod jednym wszak warunkiem: że szefostwo pocałuje mnie w dupę! Tak, wówczas jestem w stanie jednego czy drugiego pocałować w rękę. Oczywiście po uprzednim porządnym wyparzeniu jej sobie wrzątkiem:)

       19.02.2013 r.

wtorek, 19 lutego 2013, adelmelua
Własność: Jarosław Czapliński

Polecane wpisy

  • Wstanie z martwych, czyli bajer na potęgę!

    Kiedyś kursowało takie powiedzenie, szczególnie w odniesieniu do kiepskich sensacyjnych filmów, mianowicie: zabili go i uciekł . Piszę o tym, ponieważ ilekroć m

  • Finalne odliczanie?

    Przepowiedni, z reguły zwiastujących koniec rodzaju ludzkiego, a tym samym wieszczący koniec czasów w historii ludzkości było wiele. Ich źródłem były zarówno pr

  • Intuicja – pochodna reinkarnacji?

    Intuicja – czym ona jest? Zmysłem, tym atawistycznym instynktem odziedziczonym po naszych przodkach? A jeżeli tak, to czy ona również jest dowodem na̷

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
więcej: www.kiler.blox.pl kontakt: czaplinski@tlen.pl