Blog > Komentarze do wpisu

In vitro.

     Jakiś czas temu napisałem scenariusz filmu, w którym pojawia się właśnie ów problem. Ale nie tylko jako zaspokojenie pragnienia posiadania dziecka przez główną bohaterkę, również jako próba wyleczenia się z endometriozy, czyli zewnętrznej gruczolistości macicy. Tak się dziwnie bowiem składa, że to niezwykle przewrotne schorzenie: albowiem utrudniając możliwość zajścia w ciążę w sposób naturalny, jednocześnie nie rozwija się, gdy kobieta zachodzi w ciążę i rodzi dziecko. Sytuacja właściwie patowa. Dlatego świetną metodą walki z nią jest właśnie owe nieszczęsne in vitro. Stąd nieistotne są dla mnie w tym momencie wszelkie dywagacje natury światopoglądowej: zamrażać zarodki – nie zamrażać i takie tam pierdoły, ważny jest problem: zajście w ciążę! Dlatego uważam, że państwo – jakiekolwiek i gdziekolwiek powinno być przede wszystkim neutralne światopoglądowo, a swoim obywatelom zapewnić jak najwyższy komfort życia. Ten komfort, to możliwość wyboru, dzięki któremu ktoś stanie się ojcem i matką. Albowiem jednym z najwyższych dóbr człowieka jest możliwość posiadania dziecka, tym samym bycie rodzicem! A próba wtłoczenia tego prawa w dyskusję o podłożu religijnym, to i nieuczciwe, i pozbawione empatii.

     Ci natomiast, którzy są cholernie oburzeni ze względów światopoglądowych na dopuszczalność in vitro, niechaj pomyślą w ogóle o medycynie w szerszym zakresie: dlaczego niby „poprawianie” Pana Boga w kwestiach medycznych miałoby być do przyjęcia i zaakceptowania w jednych schorzeniach, a w innych już nie? W końcu życie, każde życie jest jednakowo ważne – i to powstałe w sposób naturalny, jak i to, któremu z pomocą przyszła medycyna. Bo tak naprawdę, to ona każdemu przyszła kiedyś i przychodzi nadal z pomocą.

     21.06.2012 r.

czwartek, 21 czerwca 2012, adelmelua
Własność: Jarosław Czapliński

Polecane wpisy

  • Równość. Gdzie i kiedy?

    Do niniejszego wpisu skłonił mnie przyjaciel, który na moje zawarte tutaj kiedyś przemyślenia co do tego, że wszyscy ludzie są sobie równi, aż się żachnął i pow

  • Wspomnienie.

    Jako że dzisiaj rocznica stanu wojennego, pomyślałem sobie, że nie od parady będzie przytoczyć tutaj pewien epizod. Mój on czy nie mój, nieistotne, ważne, że zw

  • Występek jednych, odrzucenie bojaźni przez drugich.

    Każda zamknięta społeczność, mniejsze czy też większe grupy ludzi, odseparowane od tzw. większości, zamknięte w swoim hermetycznym świecie, mają to do siebie, ż

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/06/21 22:12:34
Podobnie jest z tzw. "klauzulą sumienia" dla aptekarzy. Jak ktoś nie chce sprzedawać leków przepisanych przez lekarza, bo mu sumienie nie pozwala, to znaczy że się nie nadaje do tej pracy. Niech szuka innej. Takim aptekarzom, polecałabym takich samych lekarzy: "Sumienie nie pozwala mi Pana leczyć, choruje Pan, bo Bóg tak chciał".
-
2012/06/22 14:09:34
Powiedziałbym - exactly! Nie chciałem się rozpisywać ,ale podobnie jest z wyznawcami Jehowy, którzy nie godząc się na transfuzję krwi, godzą się jednocześnie na ratowanie pobratymców dotknietych rakiem, zapaleniem płuc, cukrzycą, zakrzepicą itd, itp. Szaleństwo w czystej postaci! Najgorsze, że ingerencji różnych religii w życie czlowieka jest nieprzebrana ilość i chyba nic nie jest w stanie tego zmienić. Niestety, ze szkodą dla samego człowieka, dla komfortu jego życia.
Pozdrawiam serdecznie:)
więcej: www.kiler.blox.pl kontakt: czaplinski@tlen.pl